 | Mój pierwszy raz z yerba mate :) |
|
Kangel
Newbie
Registration Date: 16-10-2007
Posts: 1
Skąd: Częstochowa
 |
|
| Mój pierwszy raz z yerba mate :) |
    |
Dzisiaj po dziesiątej dostałem paczuszkę zawierającą 1kg Rosamonte oraz kubek - z promocji "za linka".
Chwilę później z takim wyposażeniem spróbowałem zaparzyć - wsypałem do umytego świeżo przesłanego mi kubka Rosamonte, tak do poziomu około 1/2 kubka, następnie włączyłem czajnik z wodą. Gdy na powierzchni powoli zaczynały się pojawiać bąbelki, wyłączyłem czajnik, odczekałem chwilkę i zalałem yerba mate. Zostawiłem na kilka-kilkanaście minut, następnie przy pomocy całkiem drobnego sitka przelałem płynną zawartość kubka do szklanki.
Zapachu nie opiszę, ponieważ mam katar. Kolor - bardzo, bardzo ciemny, raczej w stylu kawy rozpuszczalnej bez mleka. Gdy spróbowałem - mocny średnio mi pasujący smak, a potem coś znacznie gorszego - okropny posmak. I o ile sam smak przy drugim i trzecim parzeniu liści z tego sypania był okej, to posmak (już w mniejszej skali - w trzeciej ledwo wyczuwalny) pozostał. Nie wiecie co to może być? Akurat to jest to, co mi najbardziej przy pierwszym styknięciu się z yerba mate nie pasowało
A może coś kompletnie zepsułem? Proszę o radę :-)
|
|
16-10-2007 00:26 |
   
|
|
Kurvik
Forum Ace
   

Registration Date: 07-10-2007
Posts: 87
Skąd: Gdańsk
 |
|
Za długo parzysz choć przyznam, że miewam problemy z uczuciem jakby yerba zostawiała osad na zębach, skoro już przy takich problemach jesteśmy. Ma ktoś tak?
__________________ Chwała Klejnotowi [w] Lotosie
Nic
A poza tym to Cejrowski ssie.
|
|
16-10-2007 07:42 |
  
|
|
Kurvik
Forum Ace
   

Registration Date: 07-10-2007
Posts: 87
Skąd: Gdańsk
 |
|
Z bombilli, oczywiście ;]
__________________ Chwała Klejnotowi [w] Lotosie
Nic
A poza tym to Cejrowski ssie.
|
|
16-10-2007 10:13 |
  
|
|
Poldek
Member
 
Registration Date: 10-10-2007
Posts: 38
Skąd: Warszawa/Kraśnik
 |
|
Czy Yerbe parzymy pod przykryciem czy nie?
|
|
16-10-2007 12:47 |
  
|
|
Szatanek

Viking
  

Registration Date: 10-07-2007
Posts: 574
Skąd: z Piekła
 |
|
| quote: |
| wes bombille glebiej |
^^ Uwazaj, bo sie jeszcze udusi i bedziesz mial na sumieniu mateiste
Nie ma po co przykrywac. I zaopatrz sie w bombille Kangel. A jak nie chcesz wydawac narazie na to kasy, to z podziurawionej rurki spietej spinaczem, albo, jak ktos pisal poprzekłuwanego plastiku od flamastra ^^
__________________ I absolutely believe in god and i absolutely hate the fucker Riddick
|
|
16-10-2007 14:20 |
  
|
|
Szatanek

Viking
  

Registration Date: 10-07-2007
Posts: 574
Skąd: z Piekła
 |
|
Oczywiscie, ale jak sie nie wie gdzie bambusa dopasc, a ma sie wyschniete flamastry?
__________________ I absolutely believe in god and i absolutely hate the fucker Riddick
|
|
16-10-2007 14:47 |
  
|
|
Kurvik
Forum Ace
   

Registration Date: 07-10-2007
Posts: 87
Skąd: Gdańsk
 |
|
Ale mam całkiem niezłą bombillę. Nie żeby ten osad mi bardzo przeszkadzał, mogę wyszorać paszcz albo zjeść coś.
__________________ Chwała Klejnotowi [w] Lotosie
Nic
A poza tym to Cejrowski ssie.
|
|
17-10-2007 02:09 |
  
|
|
Tycjan
Double Ace

Registration Date: 08-10-2007
Posts: 138
Skąd: Opole
 |
|
1. Do YM powinna być bombila i tyle. To wydatek około 25 zł (najtańsza, metalowa) a masz ją na długo więc koszty w ostatecznym rachunku żadne a jakość picia zdecydowanie najlepsza. Ja jakoś metod "kubeczkowo-sietczkowych" mogę zrozumieć w stosunku do YM :}
2. Osadu na zębach nigdy nie miałem, ale czytałem to u kilku ludzi. To pewnie zależy od zdolności absorpcji substancji zewnętrznych przesz powierzchnię zewnętrzną uzębienia
__________________ Tycjan vs Metatron
|
|
17-10-2007 03:12 |
  
|
|
Gertrude

Full Member
  

Registration Date: 30-10-2007
Posts: 59
Skąd: Kraków
 |
|
Uważam, że dla osób o wrażliwym uzębieniu (jeśli jeteśmy już przy szczegółach fizjologicznych picia mate
lepsza jest bombilla bambusowa. Nie niszczy szkliwa i nie uderza o zęby tak jak metalowa. Kosztuje kilkanaście złotych i można ją kupić w którymś z popularnych sklepów internetowych
|
|
30-10-2007 12:01 |
  
|
|
Iapetus
Moderator
  

Registration Date: 19-07-2007
Posts: 232
 |
|
| quote: |
Gertrude napisał(a)
Uważam, że dla osób o wrażliwym uzębieniu (jeśli jeteśmy już przy szczegółach fizjologicznych picia mate
lepsza jest bombilla bambusowa. Nie niszczy szkliwa i nie uderza o zęby tak jak metalowa. |
Myslę, że metalowa bombilla nie niszczy szkliwa (co do uderzania o zęby).
Jesli uznaćby to za prawdę to co działoby się z uzębieniem przy używaniu widelca czy łyżki?
Sądzę, że przy doborze bombilli nie powinno sie brać pod uwagę argumentu ze szkliwem.
|
|
30-10-2007 17:51 |
  
|
|
Tycjan
Double Ace

Registration Date: 08-10-2007
Posts: 138
Skąd: Opole
 |
|
| quote: |
| Gertrude napisał(a) (...) Nie niszczy szkliwa i nie uderza o zęby tak jak metalowa. |
?? A co Ty robisz z tą bombilą że ona Ci niszczy szkliwo :}
Pierwszy raz z takim czymś sie spotykam. Przy wyborze raczej powinno sie brac pod uwagę sposób filtracji długość oraz faktycznie materiał (metal szlachetny lub nie, bambus) ale nie ze względu na jego działanie na szkliwo.
__________________ Tycjan vs Metatron
|
|
30-10-2007 22:08 |
  
|
|
jw73
Forum Ace
   

Registration Date: 03-03-2008
Posts: 85
Skąd: Koszalin
 |
|
W czwartek zakupiłem yerbę i od razu zaparzyłem w kubku jak zwykłą herbatę z tym, że 3/4 to były fusy. Co nieco przeczytałem wcześniej na ten temat, ale w mojej herbaciarni po za yerbą nie mieli nic z narzędzi do jej picia.
Pierwsze wrażenie. Smak niczego sobie. Od lat pijam zieloną, białą i czerwoną herbatę. Jedyne co mi się nie podobało to fusy i cedzenie przez zęby. Dodam tylko, że od 20 lat nie słodzę ani kawy, ani herbaty. Dzisiaj dostałem swoje pierwsze mateo i bomblilę. Teraz dopiero zacznie się moja przygoda z tym napojem.
__________________ Zaawansowany mateholic
|
|
03-03-2008 15:13 |
  
|
|
milbas
Newbie
Registration Date: 28-02-2008
Posts: 8
Skąd: radom
 |
|
JA na początku też tak piłem (czyli dwa tygodnie temu :-))))
Ale fusy odcedzałem przez sitko i zostawiałem do kolejnega parzenia. Picie z kubka bez bombilli i bez cedzenia fusów byłoby ciężkie.
|
|
03-03-2008 16:09 |
  
|
|
jamajski
Member
 
Registration Date: 06-03-2008
Posts: 23
 |
|
Witam na forum, pinieważ jestem nowy
No więc mój pierwszy raz z yerbą był wczoraj... currado tykwy, pozniej troszke ponad pół tykwy załadowałem pajarito, zalałem, pierwszy łyk i... "no chyba nie da rady"... i tak męczyłem z pół godziny, dolewałem wody, no nie szło... ale za to dziś rano (teraz zresztą
) wsypałem troche mniej, woda, łyczek i MIODZIO !!! Coś pięknego, już wiem, że to nie koniec mojej przygody z Panią Yerbą
Pozdrawiam
|
|
06-03-2008 06:43 |
  
|
|
|
|
|
  |
|