basmen
witam
dawno mnie na forum nie było ale po dzisiejszym wydarzeniu muszę się podzielić tym jak to w Bydgoszczy yerbe podają.
otoż poszliśmy dziś do herbaciani, bodajże Asia się nazywa ta herbato-dajnia która w swoim asortymencie ma yerba mate podawaną na miejscu. Zastanawiałem się jak podadzą: termos, jaka tykwa itp więc zamówiłem tajemniczą Mate z owocem pasiflory,
No i przyniosła Pani tykwe: dość dużą około pół litra ale pierwsze co mi się na oczy rzuciło to bombilla niesiona osobno. Myślę więc: jjak ja wsadzę teraz bombille w susz. sitko się pozatyka i wogole. Termosu z wodą ani żadnego czajniczka też nie dostałem więc zdziwienie - zmarnuję sporo suszu....i wkładam bombille a tu szok! woy do połowy naczynka a suszu!? sam chciałbym wiedziec ile tam było. obstawiam max łyżkę stołową. po wypiciu całości płynu bo miało to moc zielonej herbaty a nie mocnej yerby suszu prawie nie widziałem. Nie muszę mówić że się trochę zawiodłem:/
nie wiem jak to jest w innych herbaciarniach ale tam tradycyjnej yerba mate nie wypiejcie...
dawno mnie na forum nie było ale po dzisiejszym wydarzeniu muszę się podzielić tym jak to w Bydgoszczy yerbe podają.
otoż poszliśmy dziś do herbaciani, bodajże Asia się nazywa ta herbato-dajnia która w swoim asortymencie ma yerba mate podawaną na miejscu. Zastanawiałem się jak podadzą: termos, jaka tykwa itp więc zamówiłem tajemniczą Mate z owocem pasiflory,
No i przyniosła Pani tykwe: dość dużą około pół litra ale pierwsze co mi się na oczy rzuciło to bombilla niesiona osobno. Myślę więc: jjak ja wsadzę teraz bombille w susz. sitko się pozatyka i wogole. Termosu z wodą ani żadnego czajniczka też nie dostałem więc zdziwienie - zmarnuję sporo suszu....i wkładam bombille a tu szok! woy do połowy naczynka a suszu!? sam chciałbym wiedziec ile tam było. obstawiam max łyżkę stołową. po wypiciu całości płynu bo miało to moc zielonej herbaty a nie mocnej yerby suszu prawie nie widziałem. Nie muszę mówić że się trochę zawiodłem:/
nie wiem jak to jest w innych herbaciarniach ale tam tradycyjnej yerba mate nie wypiejcie...