Reakcja mateisty na kawę i herbatę oraz propagowanie Yerby

elangaar
Piłem herbatę i czasem kawę... od prawie roku, kiedy zacząłem pić yerbę, odstawiłem na bok jedno i drugie i tylko od święta popiję sobie kilka łyków herbaty.
A co do osób, które udało mi się przekonać do picia yerby, to chyba jest tylko jedna, która spożywa ją regularnie, no i moja dziewczyna , która czasem sobie jej troszkę siorbnie Tongue
Uspy
Ja kawy nie pijam. Nie smakuje mi. Kiedyś jak próbowałem to po 30 min. od wypicia, zachciało mi się spać... i zasnąłem na matmie. Tragedia. Za to herbatę pijam codziennie. Staram się ją zawsze wypić po Yerbie, chyba, że jem kolację. Herbatę - pić uwielbiam.
gafik
Kawy i herbaty nie piję... Spróbowałem kilkanaście może razy... Ale po kawie zasypiałem... Herbata nie powala mnie smakiem na kolana...
A yerba mate? No cóż... Po niej nie śpię, a smak mnie na kolana kładzie Happy
Nikogo mi się nie udało zachęcić... Tylko pukają się w głowę i bombillą gmerają mi w matero...
Uspy
quote:
gafik napisał(a)
Kawy i herbaty nie piję... Spróbowałem kilkanaście może razy... Ale po kawie zasypiałem... Herbata nie powala mnie smakiem na kolana...
A yerba mate? No cóż... Po niej nie śpię, a smak mnie na kolana kładzie Happy
Nikogo mi się nie udało zachęcić... Tylko pukają się w głowę i bombillą gmerają mi w matero...


Mieszanie bombillą w matero... tragedia. Potem się dziwią, że ich cuś w gardło drapie..
saku
quote:
Berimbau napisał(a)
1. Czy od kiedy pijecie Yerbe to piliście kawę lub herbate a jeśli tak to jak się czuliście po ich wypiciu


Zanim zacząłem pić yerbę to kawę piłem tylko sporadycznie, kiedy naprawdę padałem, co za tym idzie teraz kawy w ogóle nie tykam. A co do herbaty- przestałem pić czarną. Zieloną piję tak jak kiedyś, w tych samych ilościach.
Pocahontas
Piłam dużo kawy (około 9 filiżanek mocnej espresso dziennie) Od kiedy zaczęłam pić yerbę,wogóle nie piję kawy;Początkowo miałam mały problem,bo przygotowanie kawy zajmowało mniej czasu i szybciej byłam "na chodzie",z yerbą było trochę gorzej,bo zanim przygotowałam i cmyknęłam parę łyków,trochę się o szafki w kuchni obijałam Big Grin A teraz nie mam problemu,"podglądnęłam"Gafika i na dzień dobry zalewam susz/moksz z wieczora(a raczej z nocy);Jest trochę słabszy,ale na trochę stawia mnie do pionu; Smile
Meszuge
quote:
Pocahontas napisał(a)
... na dzień dobry zalewam susz/moksz z wieczora(a raczej z nocy)...


:-) http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11111
gafik
Pocahontas jak Ci nie przeszkadza zimna yerba z rana to możesz zrobić tak (jak tak czasem robię):
Wieczorem zalewam świeży susz tylko taką ilością wody, coby się Święty Tomek napił i odrobinę więcej...
Rano dolewam gorącej wody na full... i jak łyknę to...

Meszuge... moksz jest idealnym określeniem tego-mokrego-czegoś-w-matero... ale jak Ty się uparłeś i wolisz "mocz" z poradni językowej to smacznego i na zdrowie...

Pozdrawiam was...
Vandervir
Ja pije yerbe, od czasu od czasu kawe (nie jakąś syfiasta rozpuszczalną ale swiezo mielone ziarna w kafeterce), ew herbate ale ona do czajniczka Big Grin

Jak pije yerbe to lubie mieć chwile spokoju, rano nie wyrabiam z robieniem yerby, wiec kawa zostaje.
Uspy
quote:
Vandervir napisał(a)
Ja pije yerbe, od czasu od czasu kawe (nie jakąś syfiasta rozpuszczalną ale swiezo mielone ziarna w kafeterce), ew herbate ale ona do czajniczka Big Grin

Jak pije yerbe to lubie mieć chwile spokoju, rano nie wyrabiam z robieniem yerby, wiec kawa zostaje.


Na nie wyrabianie się znalazłem sposób. Otóż wieczorkiem do suchego naczynka nasypujemy Yerbę. Zagotowujemy 1,5 L* wody. Przygotowujemy termos. Do termosu wlewamy jakieś 0,5 litra wody do termosu i zostawiamy na 1- 2 min. Wylewamy. Właśnie przygotowaliśmy termos do trzymania ciepła. Wlewamy resztę wody, wkładamy miedzy koc, pościel, co kto ma. Rano wstajemy o normalnej porze i zalewamy susz wodą z termosu. Yerbka gotowa. Możemy zacząć się delektować jej smakiem.

*zależy od pojemności termosu