Iapetus
W końcu zaatakowałem 30 g Selecty miętowej zapakowanej w małą torebeczkę.
O zapachu trudno cokolwiek, prawie go nie czuć (albo jam mam problemy z powonieniem, ale do tej pory było ok). Gdybym miał po samym zapachu rozpoznać co to jest to nie wiem czy zgadłbym, że ma niby zalatywać miętą, a yerba już na pewno nie przyszłaby mi do głowy.
Co do smaku to jest niezły, niestety proporcjonalnie za bardzo miętowy i za mało yerbowy. Właściwie to powiedziałbym, że to mięta z aromatem yerba mate.
Gdybym miał większą ilość to zasypałbym więcej, bo w smaku trochę za mało intensywna (no ale miałem małą próbkę i o to się nie rzucam). Ale moc traci zdecydownie zbyt szybko, czwarte zalanie ciężko odróżnić od wody.
Pobudzenie, no tutaj podobnie jak z zapachem, to raczej jeden z delikatniejszych zarówno jeśli chodzi o smak jak i działanie.
O zapachu trudno cokolwiek, prawie go nie czuć (albo jam mam problemy z powonieniem, ale do tej pory było ok). Gdybym miał po samym zapachu rozpoznać co to jest to nie wiem czy zgadłbym, że ma niby zalatywać miętą, a yerba już na pewno nie przyszłaby mi do głowy.
Co do smaku to jest niezły, niestety proporcjonalnie za bardzo miętowy i za mało yerbowy. Właściwie to powiedziałbym, że to mięta z aromatem yerba mate.
Gdybym miał większą ilość to zasypałbym więcej, bo w smaku trochę za mało intensywna (no ale miałem małą próbkę i o to się nie rzucam). Ale moc traci zdecydownie zbyt szybko, czwarte zalanie ciężko odróżnić od wody.
Pobudzenie, no tutaj podobnie jak z zapachem, to raczej jeden z delikatniejszych zarówno jeśli chodzi o smak jak i działanie.