Meszuge
Yerbera. Kiedyś był to po prostu pojemnik na suchą yerba mate. Jednak obecnie coraz częściej przybierają one postać rozbudowanych kompletów, bywa, że eleganckich i wykwintnych, zawierających także pojemniki na cukier (azucarera) i inne dodatki, a nawet samo matero. Yerbery składane (turystyczne, podróżne) mogą być ewentualnie przydatne na jakimś biwaku czy wycieczce.
Mnie jakoś do szczęścia w zupełności wystarczają metalowe puszki z aplikatorem (dziobkiem) ułatwiającym sypanie yerby z dużej puszki do małego matero. A jak nie będzie dziobka, to też żadna tragedia, yerbę można sypać łyżką lub łyżeczką. Łyżeczka nie musi być specjalna, firmowa - zapewniam, że wystarczy najzwyklejsza. No, chyba, że ktoś lubi zabawki.
Termometr. Przydany początkującym. Nie mają jeszcze wyczucia, kiedy woda ma odpowiednią temperaturę i jeszcze przekonani są, że jak będzie miała dwa stopnie mniej lub więcej, to nastąpi jakaś straszna katastrofa. Nie nastąpi, ale o tym trzeba się samemu przekonać. :-)
Termos. Niesamowicie ważny. Nie wyobrażam sobie yerbowego życia bez niego. Jakbym tak miał co trochę grzać wodę, to... W sprzedaży bywają termosy z termometrem i uważam, że jest to dobry pomysł. Ja mam niezłe wyczucie co do temperatury wody w czajniku, ale takiej zamkniętej w termosie to już mniej. Do termosu nalewam wodę o temperaturze 80-85 stopni (kilka stopni potrzeba na ogrzanie samego termosu) i potem od rana do wczesnego popołudnia mam spokój z wodą.
Podkładka korkowa. Jakaś podkładka (nie musi być z korka!) pod calabazę, zwłaszcza w początkowym okresie jej użytkowania, faktycznie bywa przydatna. Nowa calabaza często odrobinę przecieka (niby "poci się"), barwniki puszczają... Po co sobie zaplamić podłoże.
Szczoteczka do czyszczenia bombilli. Jeśli ktoś uważa, że okresowe płukanie wrzątkiem nie wystarczy, to oczywiście, czemu nie. Drobiazg, który dają w lepszych sklepach gratis przy większym zakupie.
Mnie jakoś do szczęścia w zupełności wystarczają metalowe puszki z aplikatorem (dziobkiem) ułatwiającym sypanie yerby z dużej puszki do małego matero. A jak nie będzie dziobka, to też żadna tragedia, yerbę można sypać łyżką lub łyżeczką. Łyżeczka nie musi być specjalna, firmowa - zapewniam, że wystarczy najzwyklejsza. No, chyba, że ktoś lubi zabawki.
Termometr. Przydany początkującym. Nie mają jeszcze wyczucia, kiedy woda ma odpowiednią temperaturę i jeszcze przekonani są, że jak będzie miała dwa stopnie mniej lub więcej, to nastąpi jakaś straszna katastrofa. Nie nastąpi, ale o tym trzeba się samemu przekonać. :-)
Termos. Niesamowicie ważny. Nie wyobrażam sobie yerbowego życia bez niego. Jakbym tak miał co trochę grzać wodę, to... W sprzedaży bywają termosy z termometrem i uważam, że jest to dobry pomysł. Ja mam niezłe wyczucie co do temperatury wody w czajniku, ale takiej zamkniętej w termosie to już mniej. Do termosu nalewam wodę o temperaturze 80-85 stopni (kilka stopni potrzeba na ogrzanie samego termosu) i potem od rana do wczesnego popołudnia mam spokój z wodą.
Podkładka korkowa. Jakaś podkładka (nie musi być z korka!) pod calabazę, zwłaszcza w początkowym okresie jej użytkowania, faktycznie bywa przydatna. Nowa calabaza często odrobinę przecieka (niby "poci się"), barwniki puszczają... Po co sobie zaplamić podłoże.
Szczoteczka do czyszczenia bombilli. Jeśli ktoś uważa, że okresowe płukanie wrzątkiem nie wystarczy, to oczywiście, czemu nie. Drobiazg, który dają w lepszych sklepach gratis przy większym zakupie.

bardzo fajna rzecz i super sprawdza sie w autku, czy poza domem.


