Siorbanie i kopanie, czyli... Polak potrafi!

Pocahontas
To znaczy,że wszystko jest ze mną "w porządku";Bo przecież ja specjalnie podczas picia yerby,nie robię hałasu,tylko pijąc samą końcówkę zalania;Dziękuję bardzo za życzliwe uwagi i serdecznie pozdrawiam Smile Właśnie "cóś" zabulgotało.....ach....zrobię drugie zalanie i za Wasze zdrówko wypiję Smile Smile Smile
Meszuge
quote:
Materkowo napisał(a)
... moja rodzina wtedy twierdzi ze uprawiam "slowotworstwo" a ja wyklocam sie do upadlego ze takie slowo istnieje i sie je uzywaSmile

I oczywiście - masz rację. Takie słowo istnieje i się go używa. Siorbanie, podobnie jak mlaskanie, czy chlipanie, oznacza wydawanie pewnych dźwięków. Zazwyczaj podczas jedzenia lub picia. Ale wydawanie dźwięków to jedna czynność, a jedzenie/picie to inna czynność i nie powinno się ich stosować zamiennie.
Nie mlaskam (nie mlaszczę) budyniu - choć podczas jego jedzenia mogę wydawać dźwięki zwane mlaskaniem.
Nie chlipię kawy - chociaż podczas jej picia mogę ewentualnie wydawać dźwięki zwane chlipaniem.

Czytaniu książki może towarzyszyć szelest kartek. Ale ja nadal książkę czytam, a nie książkę szeleszczę.

Itd. Itd. Itd.
saku
quote:
Meszuge napisał(a)
No, niby tak... A ja lubię kopulację i głośne puszczanie gazów - czemu miałbym się w parku ograniczać?


A proszę bardzo, nie ograniczaj się w parku. 4 lata mieszkania w Zjednoczonym Królestwie nauczyły mnie że naturalne odruchy fizjologiczne to nie powód do wstydu. Choć sam stronię od tak nadmiernego "okazywania" tego.

quote:
gafik napisał(a)
saku siorbiąc się unosi...


Nieee, mnie proszę w to nie mieszaćWink To że piszę w obronie siorbiących, nie znaczy że sam to robię. Napar się skończy to dolewam wody bądź odstawiam matero na biurko. To wszystko, bez zbędnego i głośnego przedłużania.

Sam fakt nazewnictwa rytuału spożywania yerba mate to coś oczywistego. Jest to napar który się pije. Ktoś kto mówi że siorbie chyba nie zna rodzimego języka. Czyżby również siorbał sok/wodę ze szklanki? Raczej nie.
hellena
Ano co prawda to prawda. Ja się tam przyznaje do mojej Polskości Smile samje zdarza mi się też w różnych kontekstach znaleśc jednak swój sposób na robienie rzeczy które mają tradycję. tj. wchodzę oknem, nawet jak drzwi są otwarte.
Robie trochę po swojemu. Ale , szanuje powtarzalnośc pewnych rzeczy. Niezależnie od tego gdzie się aktualnie znajduje mogę zaparzyć sobie yerbę i poczuć się jak w domu. Smile
się rozmarzyłam.
INES777
Temat widzę baaaaardzo poważy, więc muszę się wtrącić i zabrać głos.

Kochani jerbopijcy, tzn. YERBOPIJCY , nie zapominajmy, że niektórym z nas zdarza się również ŻŁOPAĆ.!
Nie sądzę, aby mieściło się to w ramach polskiej etykiety Savoir vivre, ale...
przyznaje się w momentach pośpiechu - np. na tłocznym przystanku autobusowym, w drodze na spotkanie, podczas pracy ŻŁOPIĘ jak smok i NIC MNIE NIE USPRAWIEDLIWIA Shocked

w drodze wyjaśnień, wg. słownika T. Pratchetta:
quote:
"Żłopanie przypomina picie, tylko więcej się wylewa."