Siorbanie i kopanie, czyli... Polak potrafi!

Meszuge
Co jest - do jasnej Anielki! - z tymi Polakami? Rozsądni ludzie, jeśli czegoś nie wiedzą, nie potrafią, nie rozumieją, starają się nauczyć i dowiedzieć od tych, którzy robią to od zawsze, z wprawą i wiekowym doświadczeniem. A Polacy nie. Ledwie na coś pobieżnie i z daleka rzucą okiem i natychmiast zaczynają to przerabiać na swoją modłę. Polska droga do socjalizmu się nie udała, polska droga do kapitalizmu - jaka jest - każdy widzi, po drodze spierniczyliśmy jeszcze z tysiąc spraw, ale nadal z uporem maniaków realizujemy hasło "Polak potrafi!". Zupełnie jak małe dzieci, którym wydaje się, że są żołnierzami, kominiarzami, lekarzami, przedszkolankami, pielęgniarkami.

Z yerba mate jest dokładnie tak samo. Owszem, prawdą jest, że w Buenos Aires czy w Montevideo siorbnięcie przez bombillę nie jest objawem braku wychowania, ani czymś nagannym. Natomiast jest sygnałem, że napar się skończył, że nic więcej do picia nie ma. W tym momencie dalsze ssanie i wydawanie charakterystycznych odgłosów dopuszczalne jest w przypadku dzieci. U dorosłych byłoby to czymś takim, jak w Polsce, w eleganckiej restauracji, wycieranie talerza z sosu skórką chleba.
Yerba mate się pije - nie siorbie!

Pogoń za "kopem" w przypadku yerba mate jest jakimś kompletnym nieporozumieniem! Jeśli ktoś szuka "kopa" i o niego mu chodzi, to polecam kawę espresso, albo setkę wysokoprocentowej wódki. O innych specyfikach nie wspominam celowo i z oczywistych względów.
W przypadku yerba mate efekt pobudzenia jest łagodniejszy, bardziej płynny, niż w przypadku mocnej kawy. Jednak, co najważniejsze, dzięki popijaniu yerby przez pół dnia, to pobudzenie rozkłada się w czasie i utrzymuje na stałym, właśnie nieco podniesionym poziomie.
I o to właśnie chodzi: stały, mniej więcej wyrównany stan pobudzenia. Nie o kopy!
panoramix
Toż to wiadomo, że nie o "kopa" chodzi choć , niektórzy z nas stosują yerbę jako substytut kawy, próbują rzucić jeden nałóg celowo wpadają w inny, yerbowy. Jednak mimo, że nie chodzi o kopa a jedynie o lekkie stałe pobudzenie, to kurcze, nie udaje mi się i jak przedawkuję i posiorbnę ze 3 -4 zalania zbyt szybko to mnie jednak strasznie kopie. Ale ja nie jestem kawoszem, w ciągu roku może 2 -3 razy wypijam kawkę, do kofeiny nie przyzwyczajony jestem. Kop to skutek uboczny i mogę uwierzyć, że początkujący ludzie odczują taki efekt, gorzej jeśli ktoś celowo dąży do do takiego "kopa", palpitacji można dostać itp..
Meszuge
To poczytaj wypowiedzi ludzi, którzy oceniają gatunek yerby tylko po tym, czy mocno "kopie".
Moim zdaniem, to żałosne. :-(
Wocz
Co do siorbania to zgodzę się w 100 %. Jeżeli bombillę zaczyna wypełniać powietrze, wydając przy tym ten charakterystyczny dźwięk to oczywiście znaczy, że czas na dolewkę. Dodatkowo smak yerby ,,wysiorbywanej" spod suszu jest znacznie gorszy, kwaśniejszy niż normalnie, a to za sprawą utleniania kofeiny do kwasu karboksylowego (kofeina do keton) przez tlen z powietrza którym nasycany jest napar. Co do kopa - rzeczywiście też masz rację. Polakom zależy tylko na tym, aby w naparze było jak najwięcej kofeiny i żeby jak najbardziej to możliwe ich pobudziło, a nie o to tu przecież chodzi.
gafik
A co jeśli mi ym bardziej smakuje kiedy jest napowietrzona - właśnie kiedy się kończy i razem z naparem zaciągam bąbelki powietrza? Naprawdę smak jest wtedy dla mnie bardziej wyrazisty, aż sobie czasem nawet cmokam i ciamkam, co młodą do szału doprowadza. Czyż nie o to chodzi, żeby każdy znalazł w ym coś dla siebie, coś co mu odpowiada, z czego się może cieszyć?
Meszuge
quote:
Yerba mate kojarzy się raczej ze smakowaniem milczenia, które nie ma nic wspólnego z pełną skrępowania ciszą, która zapada czasem w ogonie osób niezbyt wyrobionych towarzysko. Yerba mate to pełne zadumy i wewnętrznego spokoju spotkanie z samym sobą, lub nieśpieszna, pełna głębi i namysłu rozmowa z przyjacielem. Przygotowanie i picie yerba mate jest swoistym rytuałem. W Ameryce Południowej wita się nią nawet nieznanego przybysza. Yerba mate pite jest podczas spotkań rodzinnych lub w gronie przyjaciół. Jedna z osób podejmuje się serwowania (cebador), napełnia mate i przekazuje je kolejnej osobie. Ta wypija cały napar i oddaje gospodarzowi, żeby uzupełnił naczynie i podał dalej.


Yerba mate zakłada pewien szacunek dla innych ludzi, życzliwość, wspólnotę. Zachowywanie się w taki sposób, że innych doprowadza to do szału jakoś mi się z tymi zasadami kłóci.
gafik
quote:
Originally posted by Meszuge
quote:
Yerba mate kojarzy się raczej ze smakowaniem milczenia, które nie ma nic wspólnego z pełną skrępowania ciszą, która zapada czasem w ogonie osób niezbyt wyrobionych towarzysko. Yerba mate to pełne zadumy i wewnętrznego spokoju spotkanie z samym sobą, lub nieśpieszna, pełna głębi i namysłu rozmowa z przyjacielem. Przygotowanie i picie yerba mate jest swoistym rytuałem. W Ameryce Południowej wita się nią nawet nieznanego przybysza. Yerba mate pite jest podczas spotkań rodzinnych lub w gronie przyjaciół. Jedna z osób podejmuje się serwowania (cebador), napełnia mate i przekazuje je kolejnej osobie. Ta wypija cały napar i oddaje gospodarzowi, żeby uzupełnił naczynie i podał dalej.


Yerba mate zakłada pewien szacunek dla innych ludzi, życzliwość, wspólnotę. Zachowywanie się w taki sposób, że innych doprowadza to do szału jakoś mi się z tymi zasadami kłóci.


Cóż, moje jak najbardziej subiektywne zdanie jest zgoła odmienne: indianie Guarani żuli liście yerby aby nie czuć głodu, być bardziej czujnymi i wydajnymi (pobudzonymi) po to tylko by nie dać się zjeść innemu gatunkowi w dżungli, a samemu mieć przewagę by móc zjeść inny gatunek.

Więc, nie wiem skąd ten cytat, ale sądzę, że nie mieli za bardzo czasu na "smakowanie milczenia" lecz na skradanie się do ofiary, "pełne zadumy spotkania" czy też "niespieszną, głęboką i z namysłem rozmową" w trakcie której można było zostać wcale nie rytualnie, a najzwyczajniej w świecie pożartym.

Może i stało się to rytuałem (tradycją) ale w dżungli indianie mają tak mało rozrywek, że zwyczajne rozpalenie ognia, zagotowanie wody, wykonanie naczynia urastają do mega-czary-mary-rytuału...

Możę tym kogoś uraziłem, ale dla mnie ym to alternatywa dla RedBulla czy kawy z troszkę bardziej "magiczną" otoczką.

Ale po co daleko szukać - zwykłą herbatę należy parzyć w równie restrykcyjnych warunkach aby naprawdę wydobyć z niej pełnię smaku. Ale tak naprawdę kto sobie tym zaprząta głowe?!

Uffff... ale się wyrzygałem... wybaczcie Tongue
Meszuge
quote:
gafik napisał(a)
Cóż, moje jak najbardziej subiektywne zdanie jest zgoła odmienne: indianie Guarani ...

Ja może pozwolę sobie dodać tylko jeden malutki drobiazg, no... może dwa. Po pierwsze - my nie jesteśmy Indianami Guarani, ani żadnymi innymi. A po drugie, współcześni Indianie nie mają czasu na zabawy z tykwami; jeśli je robią, to tylko na handel, dla turystów. Wbrew temu, co nam się tu w Europie wydaje, czas nie zatrzymał się tam w epoce pierwszych misji jezuitów. :-)
Meszuge
Obawiam się, że kilka osób mogę tu nieco rozczarować, ale Guarani żyje pewnie jeszcze z 6-7 tysięcy, a typowa rodzina wygląda tak:

http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Guarani_Family.JPG

W jakich chodzą t-shirtach też tu widać. Niestety...
JaQb
O, fajna fotka;d warto wiedzieć :Happy
Pocahontas
A ja muszę się publicznie przyznać,że mimo ścisłego przestrzegania wszelkich zasad związanych z piciem yerby,upewniwszy się,że mnie Meszuge nie widzi Big Grin Big Grin Big Grin siorbę resztki mate i słysząc "bulgotanie" zawsze mam ogromną wolę zerwania z brzydkim nawykiem,ale póki mi moi domownicy nie zwrócą uwagi,że zakłócam ich spokój (a na razie myślą,że tak musi być Big Grin ) pewnie będę takim nie reformowalnym bezwstydnym siorbaczem,bo chyba to polubiłam Smile Wybacz Meszuge Crying Pozdrawiam serdecznie Smile
Meszuge
Mnie się też zdarza. Jednak raczej, kiedy jestem sam. No i zdecydowanie nie przy obcych. Jednak nie o to chodzi, że czasem taki lub inny dźwięk się da słyszeć, ale o nazewnictwo, używane określenie.

Przykład. Babcia ma protezę. Chyba niezbyt dopasowaną, bo czasem zdarzy jej się podczas jedzenia zupy mlasnąć. Zdarza się, to się zdarza, żadna tragedia, ale mimo to, nadal i wciąż, babcia zupę je, a nie ją mlaszcze. Fakt, że babci się przytrafi nie oznacza jeszcze, że wszyscy w rodzinie bliższej i dalszej mają zacząć mówić, że mlaszczą zupę zamiast, że jedzą.
A coś takiego właśnie starają się wymusić na języku polskim niektórzy Polacy. Yerba mate się pije. To, że czasem podczas tego picia rozlegnie się charakterystyczny dźwięk, faktu, że się pije nie zmienia.
saku
Jako że wcześniej się nie wpisywałem w tym wątku, pozwolę sobie zacząć od początku.

quote:
Meszuge napisał(a)
Co jest - do jasnej Anielki! - z tymi Polakami? Rozsądni ludzie, jeśli czegoś nie wiedzą, nie potrafią, nie rozumieją, starają się nauczyć i dowiedzieć od tych, którzy robią to od zawsze, z wprawą i wiekowym doświadczeniem. A Polacy nie. Ledwie na coś pobieżnie i z daleka rzucą okiem i natychmiast zaczynają to przerabiać na swoją modłę.


Zapomniałeś dodać że istnieje pogląd że strasznie narzekamy. I Pan Panie Polak jest tego doskonałym przykładem.Wink

A jeśli ktoś sobie siorbie to proszę bardzo! Czemu nie? Skoro komuś tak dobrze, dla czego miałby się ograniczać? Pomijam fakt picia w zaciszu domu, bo to że ktoś sobie może siorbać u siebie na własnym "terenie" jest oczywistą oczywistością. I wolał bym o wiele bardziej mijać na ulicach siorbających ludzi, niż palaczy- którzy nie dość że zasmradzają siebie samych, to w dodatku smrodzą mi powietrze, którym chcę normalnie i w miarę godziwie (jak na miejskie warunki) oddychać. O zatruwaniu siebie i mnie już nie wspomnę. A wracając do sedna sprawy. Dla czego ktoś pijąc ma myśleć o tym aby uważać i nie zacząć za bardzo siorbać kiedy skończy się napar w matero? Lepiej oddać się smaku i działaniu yerby, delektować się tym i nie zawracać sobie głowy głupotami. Nie wiem w ogóle o co się rozchodzi z tym całym siorbaniem (i to nie tylko w przypadku YM). Co to komu przeszkadza? Przyjął się jakiś głupi pogląd że to niemoralne i nie kulturalne, że to "blee" i "nie wypada". A jeśli chodzi o kulturę i moralność to bardziej martwi mnie to że ktoś idący z własnym dzieckiem może mu mimowolnie fundować widoki obnażonych kobiet które widoczniej na okładkach jakże znanych magazynów. Dobrze, niech sobie będą, ale czemu wystawione do widoku wszystkich jak kolekcja rzadkich okazów motylów? To jest jeden z problemów tyczących się kulturalności nad którymi można rozpaczać. A siorbanie? Mogę powiedzieć tylko tak: Siorbiesz człowieku? To siorb dalej! I życzę smacznego.
wypass
jeśli ktoś chce sobie siorbać niech sobie siorbie,
ale powiedzonko jestem siorbaczem, siorbię, siorbam zamiast piję, popjiam zaczyna mnie irytować Wink
Meszuge
quote:
wypass napisał(a)
jeśli ktoś chce sobie siorbać niech sobie siorbie,
ale powiedzonko jestem siorbaczem, siorbię, siorbam zamiast piję, popjiam zaczyna mnie irytować Wink

No nareszcie ktoś zaczyna rozumieć, o co chodzi!

quote:
saku napisał(a)
Skoro komuś tak dobrze, dla czego miałby się ograniczać?)

No, niby tak... A ja lubię kopulację i głośne puszczanie gazów - czemu miałbym się w parku ograniczać?

quote:
saku napisał(a)
... nie zawracać sobie głowy głupotami.

W miarę poprawną polszczyznę, którą staram się posługiwać, nie nazywam głupotą. Ale to ja, a ja jestem... meszuge. :-)
wypass
quote:
Meszuge napisał(a)


...Z yerba mate jest dokładnie tak samo.....wydawanie charakterystycznych odgłosów dopuszczalne jest w przypadku dzieci.
U dorosłych byłoby to czymś takim, jak w Polsce, w eleganckiej restauracji, wycieranie talerza z sosu skórką chleba...

Yerba mate się pije - nie siorbie!



w sumie wyraźnie jest napisane o co chodzi....
Materkowo
Witam
Pocahontas - w Argentynie , Paragwaju , Urugwaju tak wlasnie sie " siorbie" tz. jak pijesz w towarzystwie to nawet nie wypada zebys oddal matero uprzednio nie wysiorbawszy glosnoSmile
na poczatku mojej przygody z mate , bardzo sie staralam w trakcie picia robic to cicho i skonczyc swoja kolejke bez "siorba" ( chodzi mi tu o takie koncowe oszuszenie matera) oddawalam matero i ku mojemu zdziwieniu podawano mi je z powrotem czekajac az
" wysiorbie "glosno do koncaSmile
Ale oczywiscie co kraj to obyczaj Smile

Pozdrawiam serdecznie
Paula
Meszuge
quote:
Materkowo napisał(a)
... w Argentynie , Paragwaju , Urugwaju tak wlasnie sie " siorbie" tz. jak pijesz w towarzystwie to nawet nie wypada zebys oddal matero uprzednio nie wysiorbawszy glosnoSmile


Jasne, że tak!

quote:
Meszuge napisał
... prawdą jest, że w Buenos Aires czy w Montevideo siorbnięcie przez bombillę nie jest objawem braku wychowania, ani czymś nagannym. Natomiast jest sygnałem, że napar się skończył, że nic więcej do picia nie ma.


Ale to nadal nie znaczy, że należy tworzyć jakieś dziwolągi językowe. Yerba mate się pije. A, że na końcu tego picia rozlega się siorbnięcie, to zupełnie inna sprawa, bez związku z tematem poprawnej polszczyzny, odmiennego w różnych krajach savoir-vivre'u itd.
Materkowo
I tu sie z toba zgadzam w 100% - yerbe sie pije , choc samej czesto mi sie zdarza uzyc slowa "siorbac" Smile ale ja niestety potrafie tworzyc rozne dziwolagi jezykowe... moja rodzina wtedy twierdzi ze uprawiam "slowotworstwo" a ja wyklocam sie do upadlego ze takie slowo istnieje i sie je uzywaSmile
Pozdrawiam
Paula
gafik
Taaak... Polak potrafi Tongue

Ja yerba mate piję...
saku siorbiąc się unosi...
Meszuge pijąc cytuje sam siebie...
a Materkowo pije i słowo-tworzy...

i tak trzymać!!!
Polishman can do it !!!