Czy można yerbę zaparzyć bez użycia specjalnego urządzenia?

Freya
"kofeiny jest dużo mniej niz w kawie."

"Po pierwsze, zawartość kofeiny w różnych gatunkach jest różna i zazwyczaj (tak wynika z moich obserwacji) podawana dla naparu przygotowywanego tradycyjnie z 50g suszu przez który przelewa się 500ml wody o odpowiedniej temperaturze.
Na przykład (z tego, co znalazłem w mojej szafce):
Rosamonte (elaborada) - 0,48g
Colon - 0,41g
Amanda Compuesta - 0,37g
Kofeina w yerbie do 1,7%, w kawie do 2,5% więc różnica jest (co ciekawe w klasyfikacji roślin ze względu na zawartość kofeiny na pierwszym miejscu jest herbata, na drugim kawa, a brązowy medal dopiero przypada ostrokrzewowi paragwajskiemu).
Poza tym, nie chodzi tylko o kofeinę, ale o cały zestaw pozostałych składników, a w tej konkurencji yerba zdecydowanie wygrywa. Podobnie jak w kwestii wypłukiwania choćby magnezu (czego yerba nie robi).

Poza tym, zawartość kofeiny w filiżance (a ja zawsze piłem z kubka, czyli większej pojemności), które gdzieś ostatnio widziałem (jak znajdę ponownie, to podam linka), wahały się od 160ml do 360ml w zależności od gatunku. Więc w moim przypadku, czyli osoby pijącej od 4 do 6 kubków kawy (każdy o pojemności w zasadzie dwóch filiżanek) picie yerby dostarcza zdecydowanie mniej kofeiny.
A co do zdrowotności i innych zalet i składników, zajrzyj tutaj: YERBA-WITAMINY i inne ważne składniki - Maciej się trochę napracował, więc warto przeczytać

Jednym słowem, i to bardzo subiektywnym, picie yerby jest zdecydowanie zdrowszym nawykiem niż picie kawy. Ale przecież nikt nikogo do niczego nie zmusza, więc jeżeli ktoś ma inne zdanie, może zostać przy kawie.
Zapomniałem jeszcze o jednej rzeczy. Jest jeszcze jedna różnica polegająca na tym, w jaki sposób dostarcza się kofeinę do organizmu. W przypadku yerby trwa to zdecydowanie dłużej niż wypicie jednej czy dwóch filiżanek kawy. Więc organizm nie jest aż tak narażony na nagły "szok".


lelek
Pijam yerbunię od dluższego juz czasu, ale że we wlasnym domu bywam krótko, a poza domem warunków brak, by sie tachać z osprzętem, to tez pijam niewiele.
Najczesciej ze 2 zalania rano, a potem wracam po poludniu, i nie chce sie kopać przed snem za bardzo, wiec tez 1 max 2 zalanka.
No i susz, jeszcze całkiem dobry do kolejnego zalewania ląduje w koszu.
Czy mogę takie nabicie zostawić przez noc na nast. dnia, i używać tego samego przez 2 dni np?
czy susz lepiej by zawsze był swieży? Jak sądzicie?
Pijam z ceramiki, wiec kwestia utrzymania higieny naczynka jest tu nieistotna.

Będę wdzięczna za wypowiedzi co sądzicie Smile
Meszuge
Może po prostu spróbuj? Zostaw na następny dzień, zalej, jeśli smak będzie OK. to czemu nie?
lelek
No tak, nie sprawdzisz to się nie dowiesz Smile
Coś w tym jest, dzięki.

A ktoś tak jeszcze pratykowal kiedyś, czy tylko ja jestem wyalienowanym skąpiszonem yerbominimalizmu? Smile
.
czamlej
Wiesz, na mokrym suszu dobrze grzybki rosną. To że ich nie widać to nie znaczy że ich nie ma- kiedy widać to znaczy że jest ich na tyle dużo, że możesz je zobaczyć.
Dlatego może zwyczajnie syp mniej suszu, zalewaj mniejszą ilością wody, lecz nie pij takiej z dnia poprzedniego. Oczywiście rób jak chcesz, ale ja bym chyba się nie zdecydował na takie doświadczenia Smile
Meszuge
Parę razy próbowałem. I... może złe to nie było, ale dobre też wcale. Ot, popłuczyny. Może gdybym zalał wodą dużo cieplejszą niż zwykle, jakieś 85 stopni, to może...
Poza tym wydaje mi się, że dużo tu może zależeć od gatunku yerby i ewentualnych dodatków, więc trudno o jakieś jednoznaczne ustalenia.
gafik
quote:
lelek napisał(a)
...A ktoś tak jeszcze pratykowal kiedyś, czy tylko ja jestem wyalienowanym skąpiszonem yerbominimalizmu?

Ja tak bardzo często robię... robię nawet tak, że zalewam wieczorem, a rano to wypijam i po chwili... Juhuuuuu....!!! Big Grin
Co nie zmienia faktu, że jesteś wyalienowanym skąpiszonem yerbominimalizmu... Tongue
annahelena
Witam serdecznie
Jako, że uwielbiam pić herbaty (moją ulubioną była do tej pory zielona) postanowiłam wypróbować yerbę.
Kupiłam sobie na all yerbe smakową. Nie mam żadnego typowego zestawu do picia (bombill itd.) dlatego sporządziłam herbatę tak jak robiłam z zieloną:
do garnuszka wsypałam około 4 łyżek herbaty, zalałam odstanym wrzątkiem (stał około 10 minut). Odczekałam kolejne 15, aż herbata naciągnie i przelałam do filiżanki. Pozostałe fusy zaparzam w ten sam sposób jeszcze jeden raz.

Czy w tej mój sposób wydobędzie się smak yerby? Mnie smakuje bardzo dobrze, choć smak jak dla mnie ma łagodny.
A może coś zmienić w tym sposobie parzenia? Nie mam tego odnośnika pod postacią yerby w bombillii, który może by mi pomógł w ocenie mojego sposobu przyrządzania herbaty.
A może wybrałam za łagodną mieszankę?

Byłabym wdzięczna za wskazówki.
Pozdrawiam.
nasiaka
Witaj Smile
Po pierwsze koniecznie zapamiętaj że Yerba Mate to nie herbata tylko suszony ostrokrzew paragwajski Tongue
Po drugie nie zalewa się wrzątkiem tylko wodą o temperaturze 70-80 stopni
Mate sypię się około 3/4 naczynia, na początku można mniej, susz można zalewać około 7 razy, ale nie wrzątkiem !
Na resztę niech odpowiedzą bardziej doświadczenie Big Grin Ja sama czekam dopiero na swój pierwszy zestaw Yerba Mate ale to co Ci napisałam to powinien wiedzieć każdy kto zaczyna z Mate
Pozdrawiam Smile
sasha666
No cóż, kiedyś próbowałem z "imbryczka" ale to nie jest to samo, najlepiej kup sobie jakąś tanią bombille i pij choćby z kubka... lub ewentualnie na spróbowanie jak ma to smakować możesz wykorzystać darmowy patent;
http://www.yerbamateforum.pl/2132/thread.html
Wink
Shadow34
Heheh sam używam starego ceramicznego kubeczka po smalcu (dobrze wyczyszczony! Happy i pijam przez sitko i słomke. W sumie jak się człowiek przyzwyczai to nie jest nawet takie upierdliwe a jakość takiego rozwiązania nie jest zła. Oczywiście mam zamiar sprawić sobie bombille, ale niestety z kasą słabo i wolałem nabyć 0.5kg Pajarito niż bombille i nie mieć czego przez nią pić.
Meszuge
Shadow34, jasne, że tak! Wielu zbieraczy, miłośników i kolekcjonerów sprzętu zapomina, że w tym wszystkim najważniejsza jest yerba mate. :-)
woitek14
quote:
lelek napisał(a)
Pijam yerbunię od dluższego juz czasu, ale że we wlasnym domu bywam krótko, a poza domem warunków brak, by sie tachać z osprzętem, to tez pijam niewiele.
Najczesciej ze 2 zalania rano, a potem wracam po poludniu, i nie chce sie kopać przed snem za bardzo, wiec tez 1 max 2 zalanka.
No i susz, jeszcze całkiem dobry do kolejnego zalewania ląduje w koszu.
Czy mogę takie nabicie zostawić przez noc na nast. dnia, i używać tego samego przez 2 dni np?
czy susz lepiej by zawsze był swieży? Jak sądzicie?
Pijam z ceramiki, wiec kwestia utrzymania higieny naczynka jest tu nieistotna.

Będę wdzięczna za wypowiedzi co sądzicie Smile



YM po jakimś czasie (kilkanaście godzin) trochę słabnie, ale raczej się nie psuje.