jab0lpunk
miałem dziś lekcje... przed wypiłem sobie 3zalania, reszte zostawiłem na po lekcjach
i nic specjalnego nie czułem ale pani od angielskiego wyjechała tekstem że coś za szybko działam, i że mam pokazać źrenice itp xD po lekcji pytała co brałem że śladów nie ma.... powiedziałem że yerba mate i ona zrobiła dziwną mine powiedziała : jak sytuacja sie powtórzy to o tym porozmawiamy z dyrektorem.
lol wtf? XD zdarzyło sie komuś coś podobnego?;|
takie uznanie za narkomana ?
tomekok
Nieznajomość tematu u tej Pani jest wytłumaczalna, może warto ją wyedukować - pokaż opakowanie, opowiedz o naparze i rytuale zaparzania, przedstaw walory zdrowotne.
Podaj linka do jakiejś strony, a może też będzie na kolejnych lekcjach "szybciej działać"
Swoją drogą tekst "normalny" - odruchowy tekst każdego nauczyciela w przypadku występowania zjawisk i zachowań u uczniów których nie rozumie
Chociaż krzywdzący i niesprawiedliwy w tym przypadku, ale to kwestia edukacji niewyedukowanych.
jab0lpunk
no niestety ta pani uważa wszystko co nie jest schabowym i biało czerwoną flagą za zło xD sam nie wiem jak to sie stało że uczy angielskiego xD
tomekok
Czyli nieedukowalna. Historia zna takie nieuleczalne przypadki...
Następnym razem nie działaj "za szybko" a jak zadziałasz to zwal winę na żurek z kiełbasą lub za mocno ukiszoną kapustę do schabowego
Oczywiście jej - bo miała widocznie spowolnione reakcje, a twoje były prawidłowe a nie "za szybkie"
justinblink
Witam
Chciałem pokrótce opisać pewną dzisiejszą sytuację, mianowicie stoję sobie na przystanku z taką najprostszą tykwą i bambusową bombillą i popijam sobie napar który dopiero co zalewałem u mojej kochanej. I nagle podchodzi do mnie facet i mówi, cytuję: "Lepiej schowaj to zioło i nie jaraj tak na przypale bo suki się przed chwilą kręciły i mogą się wrócić". Stoję lekko zaskoczony i już mi przez myśl przeszło, żeby się z nim trochę poprzekomarzać ale po prędkim obadaniu sytuacji stwierdziłem, że mógł być to człowiek wątpliwej reputacji, a i na przystanku nie było nikogo bo już późno więc delikatnie mu wytłumaczyłem co to yerba, chociaż i tak wyglądało jakby za bardzo nie zrozumiał co mówię

.Choć trzeba przyznać, że w pewien sposób próbował mnie ostrzec, co z drugiej strony nie zdarza się dość często aby ktoś tak bezinteresownie próbował pomóc drugiemu człowiekowi
I wracając do domu naszły mnie takie myśli czy jeśli naprawdę spotkałbym stróżów prawa zostałbym skrzętnie wypytany i przeszukany czy zabrano by mnie może na komisariat(który tak się składa był 100 metrów od przystanku). A może ktoś spotkał się już z taką sytuacją?
Pozdrawiam szanownych forumowiczów
karred
Tak w gruncie rzeczy to sam nie wiem czy jeszcze jakieś 5 lat temu jak bym zobaczył kogoś z tykwą i bombillą na ulicy (nie wiedząc czym jest tykwa i bombilla)
to bym nie pomyślał czy gość się w jakiś ekstrawagancki sposób nie narkotyzuje przypadkiem
wypass
cieszcie się, że nie zanieśliście próbki yerby do szkoły, pracy...w przeźroczystej torebce...
dla kogoś kto nie wie dokładnie jak wygląda zioło jest to proste...
ja się z aż takimi sytuacjami nie spotkałem...
Uspy
Dzisiaj zaniosłem próbkę w przezroczystej torebce (30g) do szkoły, aby sprzedać koleżance. Zauważyła to dyrektorka. Zaraz mnie za szmaty wzięła. Godzinę tłumaczyłem co to jest i co to nie jest. Jakaś dziwna ta dyrektorka. Zadzwonili do rodziców, przyszli do szkoły. Jako, że wiedzą, że piję Yerbę, zaraz im dyrektorka uwierzyła i poprosiła abym zaparzył. Poprosiłem o kubek i słomkę - po minie sądzę, że smakowało. Skończyło się to dla mnie szczęśliwie. Tą yerbą było Taragui Limon.
NIGDY NIE SKOŃCZĘ Z YERBĄ.
wypass
| quote: |
Uspy napisał(a)
Dzisiaj zaniosłem próbkę w przezroczystej torebce (30g) do szkoły, aby sprzedać koleżance. Zauważyła to dyrektorka. Zaraz mnie za szmaty wzięła. Godzinę tłumaczyłem co to jest i co to nie jest. Jakaś dziwna ta dyrektorka. Zadzwonili do rodziców, przyszli do szkoły. Jako, że wiedzą, że piję Yerbę, zaraz im dyrektorka uwierzyła i poprosiła abym zaparzył. Poprosiłem o kubek i słomkę - po minie sądzę, że smakowało. Skończyło się to dla mnie szczęśliwie. Tą yerbą było Taragui Limon.
NIGDY NIE SKOŃCZĘ Z YERBĄ. |
he he, ale musiałeś mieć ubaw na dywaniku...
potem jej mina jak okazało się, że nie miała racji...bezcenne !
chyba trzeba spisać takie przygody w jednym miejscu...
gafik
Echhhh... Aż się łezka w oku kręci, jak sobie pomyślę, jak to fajnie w szkole było
Tzn.dla mnie dalej jest fajnie... ale kiedyś było fajniej
Uspy
Oczywiście, strach był. Tylko przez chwilę. Przerodziło się to w śmiech.