Meszuge
A ja lubiłem chlapać zupą, robić kulki z chleba i chlipać kompot. :-)
kladacy_na_mate
Dla mnie siorbnięcie jest tylko i wyłącznie sygnałem, że muszę czym prędzej dolać wody do mate
Siorbanie nie sprawia mi żadnej frajdy i nigdy nie siorbie ;-)
karred
najpierw mały off top:
Na początku Autora tematu uważałem za gbura, krzykacza i mądrale...
lecz gdy czytam więcej Jego wypowiedzi/tematów/postów zaczynam nabierać szacunku i sympatii
piąteczka!
a teraz odnośnie tematu:
Fakty i mity które przedstawiłeś są... (a właściwie MOGŁYBY BYĆ) problemem!
rosną takie nieprzemyślane opinie wśród mateistów jak np. to dotyczące temperatury wody- powiedziane było jasno- Oby nie była wrząca! A tu od razu zabawa w termometry,pomiary... a co za tym idzie na pewno dolewanie ciepłej (bo za zimna), dolewanie zimnej (bo za gorąca) i takie zabawy...
to oczywiście bywa czasem fajne. Ja osobiście lubię różne ceremoniały i dopieszczenie tematu... ale są sytuacje gdzie nie da się po prostu. Chociażby w pracy, czy śpiesząc się rano do pracy...
kończąc. Gratuluję Autorowi pomysłu na temat-jeden z lepszych na forum
Meszuge
"I śmiech niekiedy może być nauką, kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa..."
:-)
saku
| quote: |
Meszuge napisał(a)
U dorosłych byłoby to czymś takim, jak w Polsce, w eleganckiej restauracji, wycieranie talerza z sosu skórką chleba, albo jego wylizywanie. |
A czy może mi ktoś wytłumaczyć co by było w tym takiego złego? No może wylizywanie talerza było by nie na miejscu, ale wycieranie go skórką od chleba? Jeśli komuś by się zachciało to czemu miałby tego nie robić? Aż sam chętnie bym tak zrobił w jakiejś "ĘlegĄckiej" restauracji, ale unikam takich miejsc. Ahh ta ludzka pogoń za naśladowaniem innych i nie robieniem czegoś "bo tak nie wypada".
Mate Kudasai
Bo to jest po prostu brak kultury saku, więc po co się spierać o rzeczy już dawno ustalone?
saku
| quote: |
Mate Kudasai napisał(a)
Bo to jest po prostu brak kultury saku, więc po co się spierać o rzeczy już dawno ustalone? |
Bo jestem z natury buntownikiem, z czym mi bardzo dobrze.

Nie wiem do jakiego statusu społecznego należysz, więc trudno mi porównać. Ale również brakiem kultury by było gdybyś znalazł się na "lanczu" gdzie miał byś 3 talerze, kilka widelców, oddzielnie kilka łyżeczek i nożyków. Dla ludzi którzy wiedzą jak jeść za pomocą takiego zestawu, ktoś kto się na tym nie zna też nie wykazywał by kultury. A ja np. wolę złapać udko z kurczaka w ręce i spokojnie sobie zjeść. Wcale nie uważam się przez to za osobę niekulturalną. No ale to by było na tyle, nie róbmy off-topu.
***
| quote: |
Opal napisał(a)
O ile wytarcie (centymetrowej wielkości) skórką od chleba - pół centymetra sosu - nie wywoła skandalu, to skórka z połowy bochenka chleba, wymaczana w sosjerce i obsiorbana w lokalu, przez beztroskiego gościa, będzie wielkim nietaktem. |
Z tym się jak najbardziej zgadzam.
Meszuge
| quote: |
saku napisał
Bo jestem z natury buntownikiem, z czym mi bardzo dobrze.
|
Ależ wierzę! Wierzę... jak najbardziej.
Problem tylko w tym, że zasady savoir-vivre'u powstały nie po to, żeby mnie było dobrze ze mną, ale żeby inni ludzie byli w stanie ze mną wytrzymać.
| quote: |
Opal napisała
Jednak zawsze jest warto pozostać sobą i pojawiać się jedynie w miejscach, gdzie jest możliwe zachowanie naszych naturalnych zachowań... |
Zabawne jest to, że te
naprawdę dobre miejsca mają selekcjonerów, więc do takich lokali zdecydowana większość Polaków nie miałaby żadnej szansy się dostać. I nie ma to nic wspólnego z pieniędzmi. Polskich (i nie tylko) chłopo-robotników, czy innych fornali, po prostu grzecznie by poinformowano, że niestety, nie ma miejsca. I tyle. :-)
Dwie restauracje z klasą w Polsce znam. Podobno jest ich już sześć.
Ludzie na poziomie są w stanie dostosować się do zasad panujących w kraju, w którym akurat są. Nie ma większego znaczenia, co i jak jada się i pija w Urugwaju - nadal i wciąż jesteśmy w Polsce, a tu nie jest przyjęte, żeby chlipać, siorbać, bekać, cmokać, czy mlaskać. Amen. :-)
Pewnego razu moją babkę pewien młody człowiek spytał, czy mu to w ogóle do czegoś będzie potrzebne? Chodziło właśnie o różne takie zasady. I pamiętam, jak babka z czarującym uśmiechem odpowiedziała, że absolutnie nigdy i do niczego.
Pamiętam też książki, które podczas nauki jedzenia musiałem trzymać pod pachami...
Ech, stare dzieje!
Oczywiście żyjemy w wolnym kraju i każdy może robić co chce i jak chce. Dlatego ja nadal yerba mate będę pił, a nie siorbał. :-)
rogue01
| quote: |
Meszuge napisał(a)
(...) większość Polaków nie miałaby żadnej szansy się dostać. I nie ma to nic wspólnego z pieniędzmi. Polskich (i nie tylko) chłopo-robotników, czy innych fornali, po prostu grzecznie by poinformowano, że niestety, nie ma miejsca. I tyle. :-) (...) |
Hehe. Czy mi się wydaje, czy przebrzmiewa tutaj "Polactwo" R.A.Z.-a?
| quote: |
Pamiętam też książki, które podczas nauki jedzenia musiałem trzymać pod pachami...
Ech, stare dzieje! |
Zazdroszczę... Ja urodziłem się nieco innej rodzinie... Sam mam trochę większe ambicje niż chłopo-robotniczy etos ale ogłady czy kultury z domu mi nie było dane wynieść!
Z drugiej strony taki Georges Cadoudal siorbał, mlaskał, pierdział pewnie też przy generalskim stole. Ale miejsce przy nim wywalczył i zasługiwał na nie dużo bardziej niż wielu odpowiednio urodzonych. Słowem- do wszystkiego trzeba mieć dystans, a największy do samego siebie.
Ale tak szczerze, to po cholere tak rozwlekać OT.
Świetny wątek. Te polskie (choć pewnie nie tylko) mity o gorzkiej yerbie dla prawdziwych facetów i tego typu urojenia- śmieszne jak tutaj ludzie się męczą i wmawiają sobie coś, czego nie lubią "bo tak trzeba". A prawdziwemu latynoskiemu macho pewnie nawet wąs nie drgnie sypiąc cukier do matero.
gafik
| quote: |
Meszuge napisał(a)
... Polskich (i nie tylko) chłopo-robotników, czy innych fornali, po prostu grzecznie by poinformowano, że niestety, nie ma miejsca. I tyle... |
Ciekawe, do której klasy
Meszuge siebie zalicza - do chłopo-robotników, czy do fornali?!
tabi1939
ja podczas moich początków z Yerbą zetknąłem się z paroma mitami opisanymi w temacie i powiem, że ten temat mógłby być przyklejony dla początkujących.
W miarę pogłębiania wiedzy teoretycznej o Yerba, oraz po poznaniu Argentyńczyka... zweryfikowały się one jednak
Temat interesujący.
Yerbamate
| quote: |
Meszuge napisał(a)
MIT: Yerbę należy siorbać.
FAKT: Cudaczny pomysł, którym chciał przyciągnąć uwagę pewien sklep internetowy i był w swoich działaniach tak nachalny, że prawie udało mu się to wielu Polakom wmówić. Przypomnę to, co już raz gdzieś pisałem: owszem, prawdą jest, że w Buenos Aires, czy innym Montevideo siorbnięcie przez bombillę nie jest objawem braku wychowania, ani czymś nagannym. Natomiast jest sygnałem, że napar się skończył, że nic więcej do picia nie ma. W tym momencie dalsze ssanie i wydawanie charakterystycznych odgłosów dopuszczalne jest może w przypadku małych dzieci. U dorosłych byłoby to czymś takim, jak w Polsce, w eleganckiej restauracji, wycieranie talerza z sosu skórką chleba, albo jego wylizywanie. Yerba mate się pije - nie siorbie! . |
Witam Serdecznie,
czytam forum i (niemalże) ze wszystkim się zgadzam. Czasami jakieś małe różnice zdań pewnie by się pokazały, ale tym razem zdecydowanie muszę zabrać głos.
Z całym szacunkiem dla autora postu, z którego wypowiedziami w (olbrzymiej) większości się zgadzam, muszę stwierdzić, że
mitem jest jakoby nie należało siorbać.
Można nie siorbać
TYLKO w dwóch przypadkach:
a.) pijamy mate samemu - wtedy nie musimy siorbać, bo nikt inny nie jest zmuszony pic "po nas".
b) pijemy wielkie brazylijskie chimarrao, zwane też cimarron - wtedy musielibyśmy wypić 0,75 L czy 0,5 L za jednym siorbnięciem.
Nie tylko w Bs.As. (Buenos Aires) czy Montevideo jest dopuszczone siorbniecie.
Siorbnięcie jest
WYMAGANE wszędzie tam gdzie "
compartimos el mate" - gdzie dzielimy się napojem, i wszędzie tam gdzie zwyczaj dzielenia się jest uznany za powszechny. Głównie z powodów higienicznych i z szacunku dla "cebador'a" i innych współ-pijących. To znak, że nic nie zostaje na dnie naczynia, ale także, że sama bombilla jest czysta i nie zawiera resztek np. śliny.
A co do jakiegoś tam "innego Montevideo", to należy pamiętać, że Urugwaj, którego stolicą jest właśnie Montevideo, ma NAJWYŻSZE na świecie spożycie Yerby (na głowę mieszkańca - daleko wyprzedzające wszystkie inne miejsca) i najbardziej czyste, nie skażone "costumbres gauchescas" - zwyczaje gauchos. W Montevideo żyje połowa mieszkańców kraju.
Zarówno w Paragwaju, w całej Argentynie i w całym Urugwaju się siorbie. Należy siorbać ! Jesteśmy zwolnieni z tego obowiązku i zwyczajju tylko kiedy pijemy sami, lub pijemy z wielkich naczyń.
Nie musimy siorbać, ale również moglibyśmy dłubać w nosie i bekać.
Po jakimś czasie wchodzi tak w nawyk, że nawet pijąc samemu się siorbie...
Moc
słonecznych pozdrowień
Meszuge
| quote: |
Yerbamate napisał(a)
Z całym szacunkiem dla autora postu, z którego wypowiedziami w (olbrzymiej) większości się zgadzam, muszę stwierdzić, że mitem jest jakoby nie należało siorbać. |
Z całym szacunkiem, ale... nie chce mi się pisać szesnasty raz to samo, więc...
| quote: |
Meszuge napisał(a)
Siorbanie, podobnie jak mlaskanie, czy chlipanie, oznacza wydawanie pewnych dźwięków. Zazwyczaj podczas jedzenia lub picia. Ale wydawanie dźwięków to jedna czynność, a jedzenie/picie to inna czynność i nie powinno się ich stosować zamiennie.
Nie mlaskam (nie mlaszczę) budyniu - choć podczas jego jedzenia mogę wydawać dźwięki zwane mlaskaniem.
Nie chlipię kawy - chociaż podczas jej picia mogę ewentualnie wydawać dźwięki zwane chlipaniem.
Czytaniu książki może towarzyszyć szelest kartek. Ale ja nadal książkę czytam, a nie książkę szeleszczę.
Itd. Itd. Itd. |
| quote: |
Meszuge napisał(a)
Ludzie na poziomie są w stanie dostosować się do zasad panujących w kraju, w którym akurat są. Nie ma większego znaczenia, co i jak jada się i pija w Urugwaju - nadal i wciąż jesteśmy w Polsce, a tu nie jest przyjęte, żeby chlipać, siorbać, bekać, cmokać, czy mlaskać. Amen. :-)
|
| quote: |
Meszuge napisał(a)
Owszem, prawdą jest, że w Buenos Aires czy w Montevideo siorbnięcie przez bombillę nie jest objawem braku wychowania, ani czymś nagannym. Natomiast jest sygnałem, że napar się skończył, że nic więcej do picia nie ma. W tym momencie dalsze ssanie i wydawanie charakterystycznych odgłosów dopuszczalne jest w przypadku dzieci. U dorosłych byłoby to czymś takim, jak w Polsce, w eleganckiej restauracji, wycieranie talerza z sosu skórką chleba.
Yerba mate się pije - nie siorbie!
|
| quote: |
Meszuge napisał(a)
Przykład. Babcia ma protezę. Chyba niezbyt dopasowaną, bo czasem zdarzy jej się podczas jedzenia zupy mlasnąć. Zdarza się, to się zdarza, żadna tragedia, ale mimo to, nadal i wciąż, babcia zupę je, a nie ją mlaszcze. Fakt, że babci się przytrafi nie oznacza jeszcze, że wszyscy w rodzinie bliższej i dalszej mają zacząć mówić, że mlaszczą zupę zamiast, że jedzą.
A coś takiego właśnie starają się wymusić na języku polskim niektórzy Polacy. Yerba mate się pije. To, że czasem podczas tego picia rozlegnie się charakterystyczny dźwięk, faktu, że się pije nie zmienia. |
| quote: |
Meszuge napisał(a)
Ale to nadal nie znaczy, że należy tworzyć jakieś dziwolągi językowe. Yerba mate się pije. A, że na końcu tego picia rozlega się siorbnięcie, to zupełnie inna sprawa, bez związku z tematem poprawnej polszczyzny, odmiennego w różnych krajach savoir-vivre'u itd. |
| quote: |
Yerbamate napisał(a)
Siorbnięcie jest WYMAGANE wszędzie tam gdzie "compartimos el mate" - gdzie dzielimy się napojem, i wszędzie tam gdzie zwyczaj dzielenia się jest uznany za powszechny. Głównie z powodów higienicznych i z szacunku dla "cebador'a" i innych współ-pijących. To znak, że nic nie zostaje na dnie naczynia, ale także, że sama bombilla jest czysta i nie zawiera resztek np. śliny. |
Tak, dokładnie tak! Siorbnięcie na znak, że już koniec. Siorbnięcie, a nie siorbanie! Yerba mate się pije, a nie siorbie!
Tak, dokładnie tak! Wszędzie tam... TAM! Tam, a nie tu! Nadal i wciąż żyjemy w Polsce. Choć dla wielu jest to fakt nieco wstydliwy.
INES777
Naprawdę zabawne te spory odnośnie "siobnięcia" oraz "siorbania".
Yerbamate dzięki za przedstawienie tła kulturowego, warto znać takie informacje, żeby nie strzelić gafy podczas zagranicznych wojaży.
Zamiast prowadzić spory na temat dobrych manier powiedzcie mi dobrzy ludzie jak to jest z tą kofeiną.
Skoro jest to taka substancja jak ta występująca w kawie, to prawdą czy mitem są opinie, że
1) mateina (kofeina) w ym lepiej się wchłania przez organizm i jest przez niego lepiej tolerowana
2) nie wytrąca magnezu z organizmu
PRAWDA czy MIT + uzasadnienie PROSZĘ
wsck
Ja osobiście nie siorbię, ponieważ Yerba zmienia wtedy smak i jest moim zdaniem ohydna w porównaniu do stanu początkowego.
Meszuge
Mateina (zawarta w liściach ostrokrzewu paragwajskiego), guaranina (w nasionach guarany), teina (w herbacie), to nadal i wciąż dokładnie ta sama kofeina. Kofeina, jak powszechnie chyba wiadomo, jest cząsteczką achiralną, a więc z samej definicji nie może posiadać żadnych izomerów optycznych, ani enancjomerów.
Różnica w działaniu kofeiny pochodzącej z różnych źródeł jest związana z tym, że przecież wymienione wyżej rośliny, oprócz kofeiny zawierają rozmaite inne związki, choćby alkaloidy purynowe, to jest ksantyny, choćby teofilinę i teobrominę, które działają stymulująco na akcję serca, ale także całe mnóstwo innych substancji. O polifenolach gdzieś tu już chyba pisaliśmy, nieprawdaż? :-)
INES777
Z całym szacunkiem MISTRZU Meszuge, okropnie męczą mnie takie odpowiedzi.
Czytanie w kółko tych samych farmazonów może doprowadzić do nerwicy.
Byłam pewna, że jak użyje w zdaniu słowa "mateina" , od razu zostanę pouczona i z pewnością nie ominie mnie po raz setny wykład z podstaw mateizmu .
Zdaję sobie sprawę, że posiadasz wszechstronną wiedzę na powyższy temat. Przodujesz na tym forum, jesteś pomocną ręką dla wielu...
ale na BOGA, odrobina zaufania, wiary w inteligencję i zdolność myślenia innych.
BŁAGAM O ODROBINĘ przestrzeni, bez powtarzania w kółko tych samych frazesów i tłumaczenia rzeczy oczywistych.
Z drugiej strony natomiast stosujesz wyrażenia typu "Kofeina, jak powszechnie chyba wiadomo, jest cząsteczką achiralną...izomery optyczne, enancjomery " cha cha no nie wiem czy to jest taka wiedza powszechna...zarzucasz słuchacza kilkoma trudnymi zwrotami, używasz skomplikowanych nazw chemicznych i urywasz temat, a właśnie w tym miejscu oczekiwałabym łopatologicznego wykładu- co, jak, dlaczego, gdzie...
Myślę, że większość z nas potrafi rozumować i wyciągać logicznie wnioski, więc oczywiste prawdy są zbędne... przydałaby się jednak pomoc przy rzeczach bardziej skomplikowanych
och...i popatrzcie państwo jaka ze mnie głupia gęś, o polifenolach też już było...hehe TAK DROGI PROFESORZE było , tylko jak to się ma do mojego pytania - skoro występują one zarówno w kawie, herbacie, jak i yerba mate...a ja pytałam o różnice ...
POZDRAWIAM
Meszuge
| quote: |
| INES777 napisał(a) ... uzasadnienie PROSZĘ |
Prosiłaś o uzasadnienie - dostałaś uzasadnienie. Jeśli Ci się ono nie podoba, to już trudno.Odnoszę bowiem wrażenie, że zadajesz pytania oczekując pewnej określonej odpowiedzi, a jeśli się taka nie pojawia, to jesteś zawiedziona, rozczarowana, zmęczona. Yerba mate to nie jest temat, w którym ilość wiedzy jest nieograniczona. Tak naprawdę nie jest jej zbyt wiele, a więc prędzej czy później (raczej prędzej), wszystko zaczyna się powtarzać.
| quote: |
| INES777 napisał(a) och...i popatrzcie państwo jaka ze mnie głupia gęś, o polifenolach też już było...hehe TAK DROGI PROFESORZE było , tylko jak to się ma do mojego pytania - skoro występują one zarówno w kawie, herbacie, jak i yerba mate...a ja pytałam o różnice ... |
Gdybyś czytała ze zrozumieniem, a przynajmniej nie oczekiwała z góry jakiegoś typu odpowiedzi, to zobaczyłabyś, że właśnie wskazuję na potencjalne źródła tych różnic. Skoro kofeina jest taka sama, to źródłem różnic muszą być pozostałe związki z osobna, albo w rozmaitych kombinacjach (kompleksach).
Kontynuując temat... Nie znalazłem dotąd żadnego wiarygodnego źródła informacji o tym, że yerba mate nie wypłukuje magnezu (także wapnia).
Wydaje się, że
może to wyglądać w sposób następujący:
1. Zawarta w yerba mate kofeina, która jak to wykazano powyżej, jest dokładnie taką samą kofeiną, jaka występuje w innych roślinach - powoduje ubytek magnezu w organizmie.
2. Liście ostrokrzewu paragwajskiego zawierają pewną (zależne jest to od wielu czynników) ilość magnezu, która podczas picia naparu z yerba mate dostaje się do organizmu.
Być może to właśnie powoduje efekt nazywany potocznie
niewypłukiwaniem. Trochę odebrane, trochę dostarczone, bilans wychodzi na zero, w szczególnych przypadkach może nawet na plus, nie wiem, nie słyszałem, żeby ktoś robił tak specjalistyczne i skomplikowane badania.
INES777
| quote: |
Meszuge napisał(a)
Prosiłaś o uzasadnienie - dostałaś uzasadnienie. Jeśli Ci się ono nie podoba, to już trudno.Odnoszę bowiem wrażenie, że zadajesz pytania oczekując pewnej określonej odpowiedzi, a jeśli się taka nie pojawia, to jesteś zawiedziona, rozczarowana, zmęczona. Yerba mate to nie jest temat, w którym ilość wiedzy jest nieograniczona. Tak naprawdę nie jest jej zbyt wiele, a więc prędzej czy później (raczej prędzej), wszystko zaczyna się powtarzać.
...
Gdybyś czytała ze zrozumieniem, a przynajmniej nie oczekiwała z góry jakiegoś typu odpowiedzi, to zobaczyłabyś, że właśnie wskazuję na potencjalne źródła tych różnic. Skoro kofeina jest taka sama, to źródłem różnic muszą być pozostałe związki z osobna, albo w rozmaitych kombinacjach (kompleksach).
Kontynuując temat... Nie znalazłem dotąd żadnego wiarygodnego źródła informacji o tym, że yerba mate nie wypłukuje magnezu (także wapnia). Wydaje się, że może to wyglądać w sposób następujący:
1. Zawarta w yerba mate kofeina, która jak to wykazano powyżej, jest dokładnie taką samą kofeiną, jaka występuje w innych roślinach - powoduje ubytek magnezu w organizmie.
2. Liście ostrokrzewu paragwajskiego zawierają pewną (zależne jest to od wielu czynników) ilość magnezu, która podczas picia naparu z yerba mate dostaje się do organizmu.
Być może to właśnie powoduje efekt nazywany potocznie niewypłukiwaniem. Trochę odebrane, trochę dostarczone, bilans wychodzi na zero, w szczególnych przypadkach może nawet na plus, nie wiem, nie słyszałem, żeby ktoś robił tak specjalistyczne i skomplikowane badania. |
ODNOŚNIE WCZEŚNIEJSZEJ WYPOWIEDZI oczywiście doceniam każdą chęć rozwinięcia tematu, ale ujmę to obrazowo to tak jakbym na moje pytanie "czym różni się zupa ogórkowa, buraczkowa i rosół" a uzyskała odpowiedź we wszystkich występują warzywa, woda, tłuszcz oraz mnóstwo innych substancji...a najlepszą grochówkę w Poznaniu kupisz w barze pod "Wielkim Dębem"...

zabawy w domysły i ZGADUJ ZGADULA, uprawiam z powodzeniem we "własnym ogródku"...
a jak mawiał Tischner na świecie są tylko trzy rodzaje prawd "święta prawda, tysz prawda i gówno prawda"

(te ostatnie prawdy nie wzbudzają mojego zainteresowania)
Po prostu często pojawia się na tym forum zdanie, że mateina nie wytrąca magnezu z organizmu. Sprawa wydała mi się niejasna, bo skoro jej synonimem jest słowo "kofeina", to pojawiła się nieścisłość...bo albo są to takie same substancje, albo inne KROPKA...
Odpowiedź odnośnie magnezu,,to było właśnie to czego szukałam i zaspakaja mnie w 100% hehe faktycznie ym ma wysoką zawartość tego składnika, więc wszystko jasne...
"Czytanie ze zrozumieniem" - sugestie przyjęłam, sprawa do przemyślenia...tylko osioł nie zmienia nigdy zdania i obstaje przy swoim
Yerbamate
| quote: |
INES777 napisał(a)
Po prostu często pojawia się na tym forum zdanie, że mateina nie wytrąca magnezu z organizmu. Sprawa wydała mi się niejasna, bo skoro jej synonimem jest słowo "kofeina", to pojawiła się nieścisłość...bo albo są to takie same substancje, albo inne KROPKA... |
- Ludzie często nie wyrażamy się jasno lub dokładnie. Piszemy, że mateina to to i tamto, a mamy na myśli MATE, jako całość. Jeśli mate i wypłukuje i uzupełnia, to znaczy, że picie mate nie powoduje ubytków. Natomiast sama mateina (kofeina) zachowuje się jak w kawie czy w innych postaciach.
Moc
słonecznych pozdrowień