Meszuge
MIT: "Prawdziwa" yerba mate jest gorzka, bez dodatków.
FAKT: Oczywista bzdura i to polskiego pochodzenia. Zresztą, co to niby jest "prawdziwa" yerba? Zioło jest tylko jedno: ostrokrzew paragwajski.
Być może w krajach Ameryki Łacińskiej gorzką yerbę pije się nieco częściej niż w Polsce gorzką kawę bez dodatków, ale... niewiele częściej. Cukier jest powszechnym i naturalnym dodatkiem do yerba mate. Zresztą, dziesiątki odmian yerby już fabrycznie przygotowywanych jest z różnymi dodatkami.
MIT: Dobra yerba mate jest tylko w naczyniu z palo santo; w czym innym to pomyje.
FAKT: Naczynie z drzewa palo santo w specyficzny sposób zmienia smak i aromat yerby. Nie wszyscy to lubią, nie wszystkim musi się podobać. Podobnie, choć w sporo mniejszym zakresie, jest z naczyniami z tykwy. Zaletą naczyń ceramicznych jest to, że umożliwiają kontakt ze smakiem i aromatem yerby w ich naturalnej postaci.
Z czyichś indywidualnych preferencji, związanych ponadto ze stanem konta i innymi uwarunkowaniami, nie ma co robić jakiejś uniwersalnej, obowiązującej reguły.
Poza tym nazwa palo santo stosowana jest po hiszpańsku na określenie trzech różnych drzew. To, o które chodzi, to Bursera graveolens i to tylko odmiana żeńska. Podejrzewam, że w Polsce ma z niego naczynia może z 20% miłośników, zwolenników i szczęśliwych posiadaczy palo santo.
MIT: Yerba mate nie zawiera kofeiny, ale mateinę.
FAKT: Yerba mate jak najbardziej zawiera kofeinę. Nazwanie jej w tym przypadku mateiną jest tylko chwytem reklamowym. To jest dokładnie ta sama kofeina, która występuje w kawie. Identyczna.
MIT: Istnieje jeden, właściwy, sposób przygotowywania yerba mate.
FAKT: Inaczej przygotowuje się yerbę w Argentynie i Brazylii, inaczej w Paragwaju, inaczej na Bliskim Wschodzie. Na takiej samej zasadzie nie ma jednego, właściwego, sposobu zaparzania kawy. Inaczej to robią Włosi, inaczej Turcy, inaczej Arabowie itd. Jedno tylko wydaje się nie budzić większych wątpliwości: zalewanie suchej yerby wrzącą (gotującą się) wodą, nie jest raczej dobrym pomysłem. Choć i to ludzie robią, zwłaszcza z cocido, to jest yerbą konfekcjonowaną tak, jak herbata ekspresowa, i są z efektu zadowoleni.
MIT: Najlepiej kupić sobie na początku 70 próbek różnych gatunków yerba mate i znaleźć swój smak.
FAKT: Pierwsze kontakty z yerba mate zwykle zupełnie nie są miarodajne. To, co za pierwszym, a nawet piątym, razem wydawało się paskudne, po kilku miesiącach może mieć smak zupełnie inny i wydawać się całkiem niezłe. Próbki 30-50 gramowe (przeciętnie dwa-trzy "nabicia" matero) wydają mi się kolejnym nieporozumieniem. W miarę miarodajny test to przynajmniej pół kilograma suchej yerby.
Kiedyś ludzie palili swoje ulubione marki papierosów całymi dziesiątkami lat, przyzwyczajali się do nich po prostu. Z yerba mate jest często podobnie. Wielu ludzi twierdzi, że jeśli przez jakiś dłuższy czas pili określoną markę yerby, to w konsekwencji ona właśnie zaczynała im najbardziej smakować. Ja u siebie zauważyłem to samo zjawisko (nazywam je pół żartem, pół serio dopasowaniem, symbiozą organizmu i określonej yerby), a kiedy jeszcze zorientowałem się, że wyraźnie idzie to w parze z pożądanymi efektami zdrowotnymi, zaprzestałem kolejnych eksperymentów, choć jeszcze wiele gatunków pozostałoby mi do przetestowania.
MIT: Woda musi mieć dokładnie 70 stopni, a suchą yerbę trzeba zalewać dokładnie siedem razy.
FAKT: To są polskie fantazje i rojenia. Nasze termometry do yerba mate mogłyby wywołać spore rozbawienie tam, gdzie yerby pije się dużo, powszechnie i od zawsze. Woda nie ma być gotująca się (100 stopni) - to wszystko. Moim zdaniem czajnik należy zdjąć z ognia przed zagotowaniem się wody, ale to niech każdy robi, jak uważa (w Polsce zwykle gotuje się i studzi). A liczba zalań? To zależy. Głównie od temperatury wody i od proporcji yerby i wody, a więc od pojemności i kształtu naczynia. Pije się dopóki ma to jakiś smak.
MIT: Bombille pewnego kształtu pasują specjalnie do określonych naczyń (materos).
FAKT: Jedno z drugim (poza ewentualnie rażącą dysproporcją wielkości) nie ma nic wspólnego. Jeśli już, to można próbować dobierać bombillę do gatunku yerby. Zwykle odmiany argentyńskie i brazylijskie są bardziej rozdrobnione i pyliste, niż paragwajskie, a więc wymagać mogą skuteczniejszego filtrowania. A bywają też odmiany, które w ogóle nie wymagają bombilli.
MIT: Yerbę należy siorbać.
FAKT: Cudaczny pomysł, którym chciał przyciągnąć uwagę pewien sklep internetowy i był w swoich działaniach tak nachalny, że prawie udało mu się to wielu Polakom wmówić. Przypomnę to, co już raz gdzieś pisałem: owszem, prawdą jest, że w Buenos Aires, czy innym Montevideo siorbnięcie przez bombillę nie jest objawem braku wychowania, ani czymś nagannym. Natomiast jest sygnałem, że napar się skończył, że nic więcej do picia nie ma. W tym momencie dalsze ssanie i wydawanie charakterystycznych odgłosów dopuszczalne jest może w przypadku małych dzieci. U dorosłych byłoby to czymś takim, jak w Polsce, w eleganckiej restauracji, wycieranie talerza z sosu skórką chleba, albo jego wylizywanie. Yerba mate się pije - nie siorbie!
MIT: Tereré, czyli yerba mate na zimno, najpierw należy zalać gorącą wodą.
FAKT: Poza Polską nigdy nie słyszałem, żeby ktoś coś takiego robił i nie jestem w stanie dociec, czemu miałoby to służyć. Trwają poszukiwania autora tego pomysłu.
FAKT: Oczywista bzdura i to polskiego pochodzenia. Zresztą, co to niby jest "prawdziwa" yerba? Zioło jest tylko jedno: ostrokrzew paragwajski.
Być może w krajach Ameryki Łacińskiej gorzką yerbę pije się nieco częściej niż w Polsce gorzką kawę bez dodatków, ale... niewiele częściej. Cukier jest powszechnym i naturalnym dodatkiem do yerba mate. Zresztą, dziesiątki odmian yerby już fabrycznie przygotowywanych jest z różnymi dodatkami.
MIT: Dobra yerba mate jest tylko w naczyniu z palo santo; w czym innym to pomyje.
FAKT: Naczynie z drzewa palo santo w specyficzny sposób zmienia smak i aromat yerby. Nie wszyscy to lubią, nie wszystkim musi się podobać. Podobnie, choć w sporo mniejszym zakresie, jest z naczyniami z tykwy. Zaletą naczyń ceramicznych jest to, że umożliwiają kontakt ze smakiem i aromatem yerby w ich naturalnej postaci.
Z czyichś indywidualnych preferencji, związanych ponadto ze stanem konta i innymi uwarunkowaniami, nie ma co robić jakiejś uniwersalnej, obowiązującej reguły.
Poza tym nazwa palo santo stosowana jest po hiszpańsku na określenie trzech różnych drzew. To, o które chodzi, to Bursera graveolens i to tylko odmiana żeńska. Podejrzewam, że w Polsce ma z niego naczynia może z 20% miłośników, zwolenników i szczęśliwych posiadaczy palo santo.
MIT: Yerba mate nie zawiera kofeiny, ale mateinę.
FAKT: Yerba mate jak najbardziej zawiera kofeinę. Nazwanie jej w tym przypadku mateiną jest tylko chwytem reklamowym. To jest dokładnie ta sama kofeina, która występuje w kawie. Identyczna.
MIT: Istnieje jeden, właściwy, sposób przygotowywania yerba mate.
FAKT: Inaczej przygotowuje się yerbę w Argentynie i Brazylii, inaczej w Paragwaju, inaczej na Bliskim Wschodzie. Na takiej samej zasadzie nie ma jednego, właściwego, sposobu zaparzania kawy. Inaczej to robią Włosi, inaczej Turcy, inaczej Arabowie itd. Jedno tylko wydaje się nie budzić większych wątpliwości: zalewanie suchej yerby wrzącą (gotującą się) wodą, nie jest raczej dobrym pomysłem. Choć i to ludzie robią, zwłaszcza z cocido, to jest yerbą konfekcjonowaną tak, jak herbata ekspresowa, i są z efektu zadowoleni.
MIT: Najlepiej kupić sobie na początku 70 próbek różnych gatunków yerba mate i znaleźć swój smak.
FAKT: Pierwsze kontakty z yerba mate zwykle zupełnie nie są miarodajne. To, co za pierwszym, a nawet piątym, razem wydawało się paskudne, po kilku miesiącach może mieć smak zupełnie inny i wydawać się całkiem niezłe. Próbki 30-50 gramowe (przeciętnie dwa-trzy "nabicia" matero) wydają mi się kolejnym nieporozumieniem. W miarę miarodajny test to przynajmniej pół kilograma suchej yerby.
Kiedyś ludzie palili swoje ulubione marki papierosów całymi dziesiątkami lat, przyzwyczajali się do nich po prostu. Z yerba mate jest często podobnie. Wielu ludzi twierdzi, że jeśli przez jakiś dłuższy czas pili określoną markę yerby, to w konsekwencji ona właśnie zaczynała im najbardziej smakować. Ja u siebie zauważyłem to samo zjawisko (nazywam je pół żartem, pół serio dopasowaniem, symbiozą organizmu i określonej yerby), a kiedy jeszcze zorientowałem się, że wyraźnie idzie to w parze z pożądanymi efektami zdrowotnymi, zaprzestałem kolejnych eksperymentów, choć jeszcze wiele gatunków pozostałoby mi do przetestowania.
MIT: Woda musi mieć dokładnie 70 stopni, a suchą yerbę trzeba zalewać dokładnie siedem razy.
FAKT: To są polskie fantazje i rojenia. Nasze termometry do yerba mate mogłyby wywołać spore rozbawienie tam, gdzie yerby pije się dużo, powszechnie i od zawsze. Woda nie ma być gotująca się (100 stopni) - to wszystko. Moim zdaniem czajnik należy zdjąć z ognia przed zagotowaniem się wody, ale to niech każdy robi, jak uważa (w Polsce zwykle gotuje się i studzi). A liczba zalań? To zależy. Głównie od temperatury wody i od proporcji yerby i wody, a więc od pojemności i kształtu naczynia. Pije się dopóki ma to jakiś smak.
MIT: Bombille pewnego kształtu pasują specjalnie do określonych naczyń (materos).
FAKT: Jedno z drugim (poza ewentualnie rażącą dysproporcją wielkości) nie ma nic wspólnego. Jeśli już, to można próbować dobierać bombillę do gatunku yerby. Zwykle odmiany argentyńskie i brazylijskie są bardziej rozdrobnione i pyliste, niż paragwajskie, a więc wymagać mogą skuteczniejszego filtrowania. A bywają też odmiany, które w ogóle nie wymagają bombilli.
MIT: Yerbę należy siorbać.
FAKT: Cudaczny pomysł, którym chciał przyciągnąć uwagę pewien sklep internetowy i był w swoich działaniach tak nachalny, że prawie udało mu się to wielu Polakom wmówić. Przypomnę to, co już raz gdzieś pisałem: owszem, prawdą jest, że w Buenos Aires, czy innym Montevideo siorbnięcie przez bombillę nie jest objawem braku wychowania, ani czymś nagannym. Natomiast jest sygnałem, że napar się skończył, że nic więcej do picia nie ma. W tym momencie dalsze ssanie i wydawanie charakterystycznych odgłosów dopuszczalne jest może w przypadku małych dzieci. U dorosłych byłoby to czymś takim, jak w Polsce, w eleganckiej restauracji, wycieranie talerza z sosu skórką chleba, albo jego wylizywanie. Yerba mate się pije - nie siorbie!
MIT: Tereré, czyli yerba mate na zimno, najpierw należy zalać gorącą wodą.
FAKT: Poza Polską nigdy nie słyszałem, żeby ktoś coś takiego robił i nie jestem w stanie dociec, czemu miałoby to służyć. Trwają poszukiwania autora tego pomysłu.
(dziecko nie chcialo go dojesc
-zemdlilo mnie taki byl slodki.
Na zdrowie!

