rogue01
Wstęp:
Załóżmy, że uzyskuje napar z mate. Tzn, w garnku lub czymś takim zaparzam mate. Susz wsypuję do torebki, gazy, czegokolwiek co pozwoli mi go wyjąć z wody bez zanieczyszczania jej paprochami etc.
Woda "normalnie" 70-80 stopni C, ilość wody i suszu dobrana proporcjonalnie do tego co normalnie codziennie sobie zaparzam w tykwie.
Zresztą mniejsza o sposób. Ja nie mam ekspresu do kawy itp. urządzeń. Nieważne jak uzyskujemy napar- ważne co dalej.
Pytanie:
Czy tak przygotowany napar można zagotować celem redukcji objętości bez utraty cennych mikroelementów?
Myślę nad eksperymentami kulinarnymi lub drinkowymi

przy użyciu tak uzyskanego koncentratu. Ale nie wiem czy ma to sens- bo po cholere mi taka gorzka maź jeśli miałąby utracić najcenniejsze właściwości mate.
Uspy
| quote: |
rogue01 napisał(a)
Pytanie:
Czy tak przygotowany napar można zagotować celem redukcji objętości bez utraty cennych mikroelementów?
|
Staraj się nie zagotowywać wody. Na tym Forum jest napisane co się z nią wtedy dzieje.
Ja bym zrobił inaczej z tą esencją:
1) Przygotuj najnormalniejszy zaparzacz do kawy, herbaty i wsyp tam dużo Yerby.
2) Zalej przestudzoną wodą do połowy objętości zaparzacza i zostaw na 2 godziny.
3) Zrób z tym co chcesz, np: wlej trochę do kubka zalej gorącą wodą i wypij' zalej wodą o temp. 80 stopni C i wypij; dodaj do drinka, herbaty - cokolwiek Ci do głowy przyjdzie.
Pozdrawiam!
rogue01
Dzięki, postaram się znaleźć coś na tym forum o gotowaniu naparu.
Zaparzacza do kawy nie mam- stąd kombinacje.
Chodziło mi o redukcję płynu tak jak się przyrządza np. sosy. Polecam np. posłodzić jakieś wino, dodać przyprawy wg gustu/umiejętności i wygotować aż uzyska się "lekko-gęstą" ciecz. Świetne do pieczeni!
A przy pomocy tej "esencji" chciałem w domu upędzić coś na kształt tego przydrogiego "Club mate". To ("esencja") + kombinowanie z sokiem z limonek itp.
Pozdrówka.
Meszuge
| quote: |
rogue01 napisał(a)
Załóżmy, że uzyskuje napar z mate. Tzn, w garnku lub czymś takim zaparzam mate. |
Ten napar to z jednego, czy z kilku mate? Do garnka wsadzasz w całości, czy na przykład połamane?
czamlej
Meszuge, czepiasz się

Każdy wie o co chłopakowi chodzi, ludzie źle nazywają różne rzeczy, co nie zmienia faktu, że i tak każdy rozumie o co chodzi
kladacy_na_mate
| quote: |
rogue01 napisał(a)
Czy tak przygotowany napar można zagotować celem redukcji objętości bez utraty cennych mikroelementów? |
Gotowanie chyba nie jest dobrym pomysłem. Ja zrobiłbym (i prawdopodobnie zrobię;) tak:
1. Do dużego słoika (np. po ogórkach) wsypujemy Yerba Mate w ilości zależnej od tego ile esencji chcemy uzyskać (np. 1/2 objętości słoika),
2. Zalewamy wodą o temperaturze 80 stopni, do poziomu suszu,
3. Jak woda wsiąknie, znowu dolewamy do poziomu suszu itd., aż przestanie wsiąkać,
4. Przykrywamy talerzykiem, odstawiamy w ciepłe miejsce (np. piekarnik nastawiony na 80 stopni) i czekamy... kilkadziesiąt minut,
5. Zostało tylko przelać napar przez sitko (lub gazę jeśli nie masz sitka),
6. Robimy yerba-driny.
Taki napar zachowa wszystkie właściwości yerba mate i myślę, że wyciągnie maksymalnie dużo mocy z suszu, jednocześnie zachowując małą ilość esencji :-)
Powodzenia!
rogue01
Haha meszuge
Dokładnie tak- razem z opiłkami ze zmielonej bombilli.
edit: choć już angielska wersja wikipedii wspomina o samym "mate". "Mate beverage". Może pośmiejemy się z Anglikow albo z "guayaki" bo tak chyba niektórzy w USA nazywają YERBĘ.
No wiem kurde wiem. Już zanim zacząłem czytać rozmaite teksty - w tym i z Twojej stronki - sam sobie przetłumaczyłem co jest czym. Choćby "herb" z angielskiego. Ale bez czepializmu!
kladacy_na_mate - w sumie racja, po co redukować płyn. Nietknięty, porządny (~80'C) napar wystarczy do zabawy.
Ale i tak zrobię to mazidło kiedyś. Pomieszam z tym i owym, opiszę tu na forum. Pozdrawiam.
Uspy
Dodaj odrobinę żelatyny - może wyjdzie.
Meszuge
| quote: |
rogue01 napisał(a)
Dokładnie tak- razem z opiłkami ze zmielonej bombilli.
|
No, to się rozumie samo przez się.
