sasha666
Otóż, ostatnio z rana wybierając się z narzeczoną do jej rodziców zabrałem jak zawsze ze sobą yerbę, naczyńko i... byłem przekonany że zabrałem bombillę, niestety została ona na stole w kuchni przygotowana do zapakowania do torby.
Rozłożyłem się w kuchni, postawiłem wodę na gazie, wypakowałem yerbę, termos, naczyńko i... no właśnie czegoś mi zabrakło... BOMBILLI;/. Zdenerwowany załamałem ręce...
Po nieudanych próbach z rurką od długopisu, etc usiadłem jeszcze bardziej rozdrażniony na kanapie i zacząłem wyobrażać sobie bombillę i nagle mnie olśniło... Przypomniałem sobie zabawy z dzieciństwa z tzw. "splówkami", roślinna z której robiliśmy owe "splówki" od razu skojarzyła mi się z bambusową bombillą a że mieszkamy blisko rzeki (gdzie ta roślina występuje) wybrałem się na jej poszukiwania.
Wróciłem dumny i zadowolony jak z polowania z 4 rurkami w dłoni (gdyby z którąś coś nie wyszło), wystarczyło zrobić w nich kilka nacięć i... "cud cycuś malina", bombilla jak się patrzy... URATOWANY!!!
A oto ów cudna roślinka - rdestowiec japoński;
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rdestowiec
Polecam w "ekstremalnych" sytuacjach
Rozłożyłem się w kuchni, postawiłem wodę na gazie, wypakowałem yerbę, termos, naczyńko i... no właśnie czegoś mi zabrakło... BOMBILLI;/. Zdenerwowany załamałem ręce...
Po nieudanych próbach z rurką od długopisu, etc usiadłem jeszcze bardziej rozdrażniony na kanapie i zacząłem wyobrażać sobie bombillę i nagle mnie olśniło... Przypomniałem sobie zabawy z dzieciństwa z tzw. "splówkami", roślinna z której robiliśmy owe "splówki" od razu skojarzyła mi się z bambusową bombillą a że mieszkamy blisko rzeki (gdzie ta roślina występuje) wybrałem się na jej poszukiwania.
Wróciłem dumny i zadowolony jak z polowania z 4 rurkami w dłoni (gdyby z którąś coś nie wyszło), wystarczyło zrobić w nich kilka nacięć i... "cud cycuś malina", bombilla jak się patrzy... URATOWANY!!!
A oto ów cudna roślinka - rdestowiec japoński;
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rdestowiec
Polecam w "ekstremalnych" sytuacjach