problem z yerbą

aksem
witam, kupiłem jakiś czas temu yerbe , rosamonte despalada, i od kilku dni ją pije. szukałem na forum ale jakoś odpowiedzi na mój problem nie znalazłem. mianowicie, nie wiem czy to normalne ale staram sie zalewac ją na różne sposoby jednak za kazdym razem sporo tych drobnych częsci przedostaje sie do ust , nie wiem czy akurat ta odmiana jest taka czy robie coś źle. bombille tez mam rosamonte.
saku
Są różne techniki zasypywania suszu oraz umiejscawiania w nim bombilli. Musisz poszukać informacji na forum, bo takie tematy był już nie raz.
Zastanów się jednak czy tak bardzo Ci to przeszkadza? Ja np. po prostu wsypuje susz, wkładam bombille "wkręcając" ją w yerbe i piję. A to że coś tam się trafia mi nie przeszkadza. Niech sobie będzie, przecież od tego nic mi się nie stanie.

Pozdrawiam.
aksem
rozumiem, tylko że, niezależnie jak umieszcze bombillę to zawsze sporo tego leci mi do ust , wiec chciałem zapytac czy to normalne czy moze ta odmiana jest taka bo wygląda na bardzo drobno mieloną, nie wiem czy inne też są takie ponieważ nie mam porównania Wink bardzo dużo też jest w niej pyłu, przed piciem odwracam wiele razy i zawsze sporo tego pyłu zostaje na ręce . wiec musi tak byc że tyle tego suszu musze połykac?
tabi1939
Ja "odkryłem" niedawno najlepszy spoóśb według mnie. Szukałem długo techniki zasypywania, coby nic nie leciało i się nie zatkało jednocześnie.
To było takie proste.
Wkładm bombille i zasypuję. Po prostu. później nic nie mieszam ani nie trzęsę tylko leję wodę po bombilii.
Ideał.
A takie poroste Smile
saku
quote:
aksem napisał(a)
...bardzo dużo też jest w niej pyłu, przed piciem odwracam wiele razy i zawsze sporo tego pyłu zostaje na ręce . wiec musi tak byc że tyle tego suszu musze połykac?


Z moich doświadczeń wynika że przez te potrząsanie później jest jeszcze więcej pyłu wpływającego do ust. Spróbuj robić tak jak napisałem ja albo tabi. W sumie to samo tylko odwrotna kolejność.
No i to może być też wina gatunku.
INES777
Spokojnie, powoli nabierzesz wprawy i opanujesz ten problem.
Po za tym są gatunki bardziej i mniej pylaste, mnie do białej gorączki doprowadzała zawsze CBS'e POMELO (lubię ten smak, niestety to naprawdę to sam pył), ale już sobie radzę Pleased

mówisz, że to ROSAMONTE DESPALADA...wszystkie yerby, które mają w nazwie "DESPALADA" - to susz bez łodyżek, więc faktycznie mogą być bardziej kłopotliwe podczas "zaparzania"..
Meszuge
quote:
INES777 napisał(a)
ROSAMONTE DESPALADA...

Despalada - odpatykowane po prostu. :-)
tabi1939
aaa... no to juz wszytko jasne Tongue

Ja tam nie kupuję bez łodyżek, nie ma to sensu moim zdaniem.

Pierwsza w zyciu mate, jaką piłem, to była właśnei despelata o nazwie... Yerba Mate hahah...

Ale początki czasem są trudne Tongue
gafik
quote:
aksem napisał(a)
witam, kupiłem jakiś czas temu yerbe , rosamonte despalada, i od kilku dni ją pije. szukałem na forum ale jakoś odpowiedzi na mój problem nie znalazłem. mianowicie, nie wiem czy to normalne ale staram sie zalewac ją na różne sposoby jednak za kazdym razem sporo tych drobnych częsci przedostaje sie do ust , nie wiem czy akurat ta odmiana jest taka czy robie coś źle. bombille tez mam rosamonte.

Ja też najczęściej po włożeniu bombilli zasypuję...
Ale czasem pylista się trafi... wtedy sypię do naczynia, podlewam wodą - nie za dużo - aż yerba namoknie, potem wzdłuż ścianki wciskam bombillę do dna (łyżeczkową) podważając co chwila mokrą yerbę, dolewam wody i gotowe.
Niemniej zawsze jakieś fuski do ust się dostaną... mi to nie przeszkadza Happy
aksem
INES777 jak sobie z tym radzisz?
dlaczego nie ma sensu kupowania odmiany bez łodyg?
piszecie ze najpierw bombilla a później zasypywac , a jak to sie ma to tego zeby usypywac yerbe po jednej stronie ?
to jak w końcu najlepiej wlewac wode, wo sciance czy po bombilli?
wypass
musisz sam sobie najwygodniejszy sposób dla Ciebie opracować.
ja sypie 3/4 naczynka przechylam, żeby susz był na boku i łatwiej wkręcić bombille,
potem zalewam po bombilli...nie zatyka się, wiadomo że czasem jakiś listek się przedostanie przez sitko, ale jest to tak rzadko, że mi to nie przeszkadza. Wink
tabi1939
quote:
Originally posted by aksem
dlaczego nie ma sensu kupowania odmiany bez łodyg?
piszecie ze najpierw bombilla a później zasypywac , a jak to sie ma to tego zeby usypywac yerbe po jednej stronie ?
to jak w końcu najlepiej wlewac wode, wo sciance czy po bombilli?


Moim zdaniem nie ma sensu, bo jest mało wydajne. Łodygi robią miejsce do swobodnego przepływu wody.

Ja na przykład robię najpierw bombille ale to dotyczy Yerb mało i średnio pylastych takich jak Pajarito, Amanda, Taragui, Cruz De Malta, Cachamate i jeszcze innych tego typu.
Bardzo pylastą jak do tej pory to miałem tylko Canarias i myślę, że z nią bym tego nei zrobił.
Też kiedyś usypywałem po jednej stronie, ale bardziej intensywna dla mnie jest jak zasypę bombille równo..

Wlewaj tak, żeby sobie nie "zagotować" w środku, czyli na poczek dlikatnie. Ja mam zwykłą tykwę i po ściance raczej nei dam rady Tongue dlatego sadzę po bombilii Tongue

Przygotowanie Yerby jest sprawą bardzo indywidualna i w miarę picia na pewno znajdziesz swój sposób. Smile
aksem
quote:
wypass napisał(a)
wiadomo że czasem jakiś listek się przedostanie przez sitko, ale jest to tak rzadko, że mi to nie przeszkadza. Wink

no włąsnie, a ja z kazdym łykiem mam tego sporo w ustach wiec nie wiem czy kupic inną odmiane niz rosamonte despalada czy próbowac jakos inaczej wkładac bombille i zalewac w inny sposób.
nic sie nie stanie jak połykam tyle tego suszu i pyłu? :p
wypass
nic sie nie stanie, ale jest to dyskomfort...
nie wiem, czemu Ci się tyle pyłu dostaje, mam bombillę (Rostamonte) i tylko przy pierwszym zalaniu dostają się drobinki,
potem już nie...
tabi1939
Pamiętam swoje początki i też miałem takie problemy i dylematy... czy potrząsać, jak potrzącać, czy poścince, czy po bombilii czy, czy, czy..
Więc rozumiem Tongue

Nic sie nie stanie, jak się troche nałykasz.

Uważam, że po prostu za dużo jakichś dziwnych informacji o Yerbie jest na necie i nowi Yerbiści dostają zawrotów głowy na to wszytko.

Po połykaj sobie, później spróbuj innym sposobem.... a ja osobiści Ci radzę, nabądź Taragui z łodyżkami, lub inną z łodyżkami i wtedy spróbuj mojego sposobu na przykład.

Smile
INES777
tabi1939 ma rację, należy temat potraktować spokojnie, bez paniki...czasami mi się wydaje, że rozmawiamy o budowie promu kosmicznego, a nie o piciu yerba mate..

Owszem pierwszy raz bywa często doznaniem wstrząsającym i może się głęboko odbić na psychice człowieka wrażliwego. Podjąć samą próbę zmierzenia się z ym - TO JUŻ NIE LADA WYCZYN. Najpierw bowiem trzeba się przebić przez natłok informacji, dezinformacji oraz różnorodnych opinii wszystkich uzależnionych od tego trunku.
Jeżeli chcemy temat zgłębić dość dokładnie, to przy odrobinie szczęścia, już po roku czasu możemy zabierać się za kupno akcesoriów i pierwszej paczki suszu. hehe
No, ale nikt nie powiedział, że teraz będzie z górki. Najgorsze przed nami - bo mimo przyswojonej wiedzy , siedzimy właśnie przed wielką, chaotyczną, zieloną breją....która MIAŁA TEORETYCZNIE PRZECIEŻ SMAKOWAĆ... Wink

Gwarantuje, tydzień, dwa przebywania z yerbą i będziesz mógł pisać eseje i psalmy pochwalne na jej temat. Opracujesz temat samodzielnie, a opinie innych nie będą już tak istotne.
Nie demonizowałabym żadnej z marek y-m, myślę że każdy rodzaj ma swoje plusy i minusy.Dzięki gałązkom dopływ powietrza się zwiększa, mate lepiej się "zaparza", napar jest lepiej filtrowany przez bombille.
Typ Despalada - z teorii mocniejsza, bo większa zawartość związków mineralnych (garbników)w suszu (bo wiadomo znajdują się one tylko w listkach).
Po za tym, w mojej skromnej opinii, miałkość suszu nie zależy wcale od tego czy ma on patyczki czy nie. Np. CBS'e , wszystkie jej owocowe wariacje są ELABORADA (czyli z patyczkami) , a podczas przesypywania jej z papierowego opakowania do pojemnika, można dostać pylicy płuc... to właśnie pył jest odpowiedzialny za zapychanie się bombilli
Kiedy znajdziesz yerbę z napisem "con bajo contenido de polvo " znaczy, że jest to właśnie bezproblemowy, bezpyłowy susz. np. "Taragui Bajo Contenido de Polvo"

No i rzecz najważniejsza, z patyczkami, czy bez, miałka , czy nie każda może ci posmakować Tongue

a NESS777 robi to tak
1)zakrywam otwór naczynia dłonią,
2)odwracam naczynie do góry dnem,
3)przechylam naczynie tak, by susz ułożył się pod kątem
na wierzch , w puste miejsce kładę bombille,
4)zalewam susz bardzo małą ilością wody ,czekam aż wsiąknie ( tak żeby powstała fajna zielona, lepka maź -o konsystencji zbliżonej do serka homo, kisielu owocowego, mułu bagiennego czy coś pomiędzy hehe)
5)wbrew zasadom FENG SHUI, przy pomocy bombilli uklepuję i formuję maź (zależnie od aktualnego humoru inspiracje są różne np.motywy ludowe,modern art etc.). Poza motywami czysto hobbystycznymi - uklepywanie i ugniatanie pozwala mi ujarzmić niesforny pył. Chociaż niektórzy uważają to za profanację (bo ściśnięty susz gorzej naciąga i ma mniej powietrza) - na CBS'e Pomelo to moja jedyna rada.
6) kładę bobbille z powrotem w puste miejsce i zalewam ,zalewam, zalewam... (no i w tym wypadku jestem wyznawcą PO BOMBILLI)...


ale PRAWDZIWYM yebopijcom takie CZARY MARY nie są potrzebne ;-)

z góry przepraszam, za przydługawą treść ...taką mam tendencje, to już genetyczne....... proszę o wyrozumiałość SPRÓBUJĘ SIĘ OGRANICZAĆ
Meszuge
quote:
INES777 napisał(a)
Najpierw bowiem trzeba się przebić przez natłok informacji, dezinformacji...

A po co? Nie wystarczy przeczytać informacji tej, ale jednak głównie i przede wszystkim tej, tutaj - to tylko cztery strony?
INES777
quote:
Meszuge napisał(a) wystarczy przeczytać informacji tej, ale jednak głównie i przede wszystkim tej, tutaj - to tylko cztery strony?


Profesor Meszuge tak ciężko pracuje, że do tych informacji dotarł bez problemu akurat już każdy internauta ;-)

ja powoli czuję się osaczona tymi linkami, pogratulować wytrwałości w rozpowszechnianiu yerba-wiedzy
tabi1939
Meszuge
problem w tym, że w jaki sposób początkujący mateista rozpozna które informacje są ścisłe proste i przejrzyste a które nie.
Dwie strony, które podałeś są świetne, tylko że wiemy o nich my, a jak ja zaczynałem i szukałem informacji na temat Mate, to znajdowałem mnóstwo różnego dziadostwa jak i dużo rzeczy użytecznych... po czasie wiem jednak., że i tak jakieś szukanie czy czy zbieranie użytecznych porad było stratą czasu i zbytnim przekombinowaniem, ale wiem to, już jako osoba z doświadczeniem Tongue
Meszuge
quote:
INES777 napisał(a)
Profesor Meszuge...

Ależ nie trzeba. Wystarczy... Mistrzu.