Pierwsze zalania Yerby

Longer8
Dostalem wczoraj moj zestaw do YM i troszke wczoraj sie napilem. Dzisiaj zrobilem nowy napar i rano go wypilem. Jednak Yerba mi bardzo nie smakuje i pozniej mnie pobolewał brzuch. Moze przesadzilem, ale wypilem tylko jedno zalanie wiec nie sadze. Czy wam tez na poczatku tak bardzo nie smakowalo?
INES777
Longer nie wymiękaj !!!

Wiesz, moje pierwsze zetknięcie z yerbą doprowadziło mnie niemal do wymiotów. Zmuszałam się niemiłosiernie, to była próba - KTO SILNIEJSZY - ja czy mój żołądek hehe

Koszmar, pomyślałam o tych wszystkich yerboholikach - nowa moda , po prostu SNOBIZM - bo niby dlaczego ktoś chciałby pić taki SYF ;-)

Ponieważ należę do gatunku wytrwałych zrobiłam drugie podejście i od tej pory jestem ZAKOCHANA. Moje rady dla początkujących degustatorów yerby są następujące:

1) najważniejsze podczas zapoznawania się z tym trunkiem - NIE PRZESADZAĆ Z ILOŚCIĄ SUSZU !!! Jak się przyzwyczaisz możesz sypać nawet te 3/4 naczynia...ale na start proponuję niewielką dawkę ...Początkowo smakował mi tylko napar z naprawdę znikomej ilości (1 łyżka stołowa suszu na 200 ml wody), dziś natomiast gustuję w bardzo mocnej yerbie i zużywam jej nawet do 4 kg miesięcznie

2) nie wiem od jakiej marki zacząłeś, ale radzę wybrać coś lekkiego np. z mieszanek ziołowych - najbardziej uniwersalna, zrównoważona w smaku, niezbyt gorzka, wydaje mi się Amanda Con Hierbas (nie znam osoby która nie akceptowałaby jej smaku)

3) ...im dłużej napar "naciąga" , tym bardziej intensywny i gorzki będzie

MAM NADZIEJĘ, ŻE KOLEJNE ZALANIA BĘDĄ UDANE - powodzenia Wink
saku
quote:
Longer8 napisał(a)
Dostalem wczoraj moj zestaw do YM i troszke wczoraj sie napilem. Dzisiaj zrobilem nowy napar i rano go wypilem. Jednak Yerba mi bardzo nie smakuje i pozniej mnie pobolewał brzuch. Moze przesadzilem, ale wypilem tylko jedno zalanie wiec nie sadze. Czy wam tez na poczatku tak bardzo nie smakowalo?


Nie martw się, miałem tak samo. Na początku wręcz byłem załamany, bo napaliłem się na to że będę pił yerbę a tu takie coś Shocked Teraz piję codziennie, a kiedy zdarza się przerwa to brakuje mi tego WSPANIAŁEGO (dobrze przeczytałeś) smaku.

Do niczego nie będę Cię zmuszał, po prostu opiszę jak ja się oswoiłem z tym smakiem.
Pierwsze zalanie wypiłem samo, z wielki trudem, wstrętem i również lekkim bólem brzucha (myślę że psychika zrobiła swoje).
Następnie spróbowałem czegoś innego- zalewałem sokiem. Trzeba pamiętać tylko że nie może być za gęsty! Zapewniam Cię że smakowało o wieeele lepiej. Po 2-3 zalaniach zalewałem już wodą, a dodawałem soku z cytryny. Również bardzo dobre.
Następnego dnia mogłem już pić "czystą" yerbę. Z lekkim grymasem na twarzy, ale jednak piłem. Trzeciego dnia yerbę piłem już ze szczerym, nieprzymuszonym smakiem.
Proponuje żebyś zrobił tak samo. Oswoisz się ze smakiem a później już z górki.

Co do tego co napisała INES777 na temat zaczynania od łagodnych marek muszę się nie zgodzić. Moim zdaniem najlepiej zacząć od tych mocniejszych- kubki smakowe się przyzwyczają, i później już żadna yerba nie będzie niemiłą niespodzianką.

Tak swoją drogą jaką masz yerbę?
czamlej
Ja tak nie miałem. Ale może faktycznie spróbuj na razie zaparzać mniej, chłodniejszą wodą, pokombinuj. Pewnie po tygodniu, dwóch się organizm przyzwyczai do nowej trucizny i zacznie ją bardziej tolerować. Smile Pozdrawiam
Meszuge
quote:
saku napisał(a)
Moim zdaniem najlepiej zacząć od tych mocniejszych- kubki smakowe się przyzwyczają, i później już żadna yerba nie będzie niemiłą niespodzianką.

Tylko, że będzie smakowała jak popłuczyny. :-)

Stawiam na metodę Ines777 - jeśli pominąć dość ważne, moim zdaniem, pytanie: po co się zmuszać, w jakim celu?

Tu masz zasadę podstawową: yerba mate ma smakować!
INES777
quote:
saku napisał(a)

Co do tego co napisała INES777 na temat zaczynania od łagodnych marek muszę się nie zgodzić. Moim zdaniem najlepiej zacząć od tych mocniejszych- kubki smakowe się przyzwyczają, i później już żadna yerba nie będzie niemiłą niespodzianką.


FAKT nie znam się na metodach rasowego MACHO...ale idąc tym tropem NAJSKUTECZNIEJSZA BĘDZIE TERAPIA SZOKOWA czyli worek yerby (oczywiście tej rodzaju SUPER STRONG), zalewasz kropelką wody i pijesz do dna, aż wypali ci wszystkie kubki smakowe ...haha jak widać każdy ma swoją metodę ...ja tam wole proste rozwiązania, po co się męczyć Wink
Meszuge
quote:
INES777 napisał(a)
...po co się męczyć Wink


Jak to, po co? To nie wiesz, że prawdziwi materos... I inne polskie mity na temat yerba mate jej picia, przygotowywania itd. :-)

A tutaj: nareszcie wszystko jest dokładnie pokazane. Myślę, że ten filmik rozwiewa wszystkie wątpliwości, co do techniki przygotowywania aromatycznego napoju.
tabi1939
też myślę, ze po co się zmuszać.

moje pierwsze to... no pierwsza to była Yerba o nazwie "Yerba Mate"... ale to pominę Tongue ...
moje prawdziwe pierwsze to było Taragui, zrobiłem currado tywky, oczekiwanie zakończenia procesu wzmagało tylko ciekawość... zalałem... no i .. pozytywnie zastkoczony fascynującym, nietypowym smakiem.

Lubię próbować z nowymi smaczkami, wiec nei było kłopotu z "naparem z petów" jak to mają niektórzy.

ale tak czy inaczje.. po co się zmuszać? to ma być dla przyjemności.
gafik
quote:
Meszuge napisał(a)
quote:
INES777 napisał(a)
...po co się męczyć Wink

A tutaj: nareszcie wszystko jest dokładnie pokazane. Myślę, że ten filmik rozwiewa wszystkie wątpliwości, co do techniki przygotowywania aromatycznego napoju.


Mnie ten filmik nic nie rozwiał... Wink
Nadal uważam, że jak nie smakuje... to nie ma po co się męczyć... Smile
Chociaż mi posmakowało od pierwszego razu, ale ja zaczynałem od smakowych wynalazków firmy Five O'clock...
Meszuge
quote:
gafik napisał(a)
Mnie ten filmik nic nie rozwiał... Wink
Nadal uważam, że jak nie smakuje... to nie ma po co się męczyć... Smile

Film tutaj: jest instruktażowy. Nie chodzi o smak, ale technikę przygotowywania. Zwłaszcza skarpeta wydaje się niezbędna.
tabi1939
jednodniowa skarpeta, trochę wody gotowanej... i mamy pyszny napój o smaku Yerby Tongue

Ja jestem zbyt zakręcony by to ogarnąć... ale jedno wiem na pewno - Yerbę przygotowuję zbyt cywilizowanie :/
Meszuge
quote:
tabi1939 napisał(a)
... i mamy pyszny napój o smaku Yerby Tongue

Klasyczne cocido. :-)
tabi1939
quote:
Originally posted by Meszuge
quote:
tabi1939 napisał(a)
... i mamy pyszny napój o smaku Yerby Tongue

Klasyczne cocido. :-)



aaaa... teraz już wiem o co chodzi Tongue
Longer8
jeszcze jedno pytanie: jak wypije napar i zostanie YM w srodku, to moge zalac jeszcze raz nastepnego dnia czy juz musze wysypać i napelniac od nowa?
saku
quote:
Longer8 napisał(a)
jeszcze jedno pytanie: jak wypije napar i zostanie YM w srodku, to moge zalac jeszcze raz nastepnego dnia czy juz musze wysypać i napelniac od nowa?


Możesz zalać następnego dnia. Pamiętaj tylko żeby nie trzymać yerby zbyt długo. No chyba że chcesz niemiłe niespodzianki w suszu jak i w matero Wink
Longer8
quote:
saku napisał(a)

Możesz zalać następnego dnia. Pamiętaj tylko żeby nie trzymać yerby zbyt długo. No chyba że chcesz niemiłe niespodzianki w suszu jak i w matero Wink


Jakie niespodzianki? Wink
saku
Pleśń szanowny forumowy kolego, pleśń. Smile
tabi1939
pleśń pojawia się po około tygodniu.
Jednak ma na to pojawienie się wpływ kilka czynników:
-temperatura otoczenia
-wilgotność
-mikrowstrząsy powstałem w skutek przepływu fal długich o szerokości 5-65 kHz
-ilość pozostałej wody po ostatnim spożyciu
-kształt matero
-atmosfera panująca w otoczeniu około 4,53 metra po widnokręgu matero
-kąt nachylenia bombilli

z tego powodu nie jestem w stanie określić co do minuty pojawienia sie pleśniawy na zacnym wilgotnym suszu ( który już nie jest suszem tylko mokrem )

Z doświadczenia wiem... że pleśń można skutecznie zwalczyć.

Big Grin
gafik
quote:
tabi1939 napisał(a)
pleśń pojawia się po około tygodniu...

W sprzyjających warunkach może pojawić się już po 24h...
tabi1939
Grafik Tongue ale w domu takim przeciętnym to tak bardzo sprzyjających nie będzie Tongue
choooociaż... ja po tygodniu zauważyłem, a może była wcześniej Tongue