Mój pierwszy raz z yerba mate :)

Kangel
Dzisiaj po dziesiątej dostałem paczuszkę zawierającą 1kg Rosamonte oraz kubek - z promocji "za linka".

Chwilę później z takim wyposażeniem spróbowałem zaparzyć - wsypałem do umytego świeżo przesłanego mi kubka Rosamonte, tak do poziomu około 1/2 kubka, następnie włączyłem czajnik z wodą. Gdy na powierzchni powoli zaczynały się pojawiać bąbelki, wyłączyłem czajnik, odczekałem chwilkę i zalałem yerba mate. Zostawiłem na kilka-kilkanaście minut, następnie przy pomocy całkiem drobnego sitka przelałem płynną zawartość kubka do szklanki.

Zapachu nie opiszę, ponieważ mam katar. Kolor - bardzo, bardzo ciemny, raczej w stylu kawy rozpuszczalnej bez mleka. Gdy spróbowałem - mocny średnio mi pasujący smak, a potem coś znacznie gorszego - okropny posmak. I o ile sam smak przy drugim i trzecim parzeniu liści z tego sypania był okej, to posmak (już w mniejszej skali - w trzeciej ledwo wyczuwalny) pozostał. Nie wiecie co to może być? Akurat to jest to, co mi najbardziej przy pierwszym styknięciu się z yerba mate nie pasowało Frown A może coś kompletnie zepsułem? Proszę o radę :-)
rachool
kilkanaście minut ?? 2 minuty i pijesz Smile
Kurvik
Za długo parzysz choć przyznam, że miewam problemy z uczuciem jakby yerba zostawiała osad na zębach, skoro już przy takich problemach jesteśmy. Ma ktoś tak?
rachool
quote:
Kurvik napisał(a)
Za długo parzysz choć przyznam, że miewam problemy z uczuciem jakby yerba zostawiała osad na zębach, skoro już przy takich problemach jesteśmy. Ma ktoś tak?


a pijesz z kubka ? czy przy pomocy bombilli ?
Kurvik
Z bombilli, oczywiście ;]
Poldek
Czy Yerbe parzymy pod przykryciem czy nie?
rachool
quote:
Kurvik napisał(a)
Z bombilli, oczywiście ;]



to wes bombille głębiej ta żeby yerba nie dotykała zębów Happy
rachool
quote:
Poldek napisał(a)
Czy Yerbe parzymy pod przykryciem czy nie?


nie , dlatego nie bo nic sie nie zmieni Smile
Szatanek
quote:
wes bombille glebiej

^^ Uwazaj, bo sie jeszcze udusi i bedziesz mial na sumieniu mateiste Wink

Nie ma po co przykrywac. I zaopatrz sie w bombille Kangel. A jak nie chcesz wydawac narazie na to kasy, to z podziurawionej rurki spietej spinaczem, albo, jak ktos pisal poprzekłuwanego plastiku od flamastra ^^
rachool
quote:
Szatanek napisał(a)
quote:
wes bombille glebiej

^^ Uwazaj, bo sie jeszcze udusi i bedziesz mial na sumieniu mateiste Wink

Nie ma po co przykrywac. I zaopatrz sie w bombille Kangel. A jak nie chcesz wydawac narazie na to kasy, to z podziurawionej rurki spietej spinaczem, albo, jak ktos pisal poprzekłuwanego plastiku od flamastra ^^


po co sie bawić we flamastry , bambus lepszy , i tańszy Smile
Szatanek
Oczywiscie, ale jak sie nie wie gdzie bambusa dopasc, a ma sie wyschniete flamastry? Wink
Kurvik
Ale mam całkiem niezłą bombillę. Nie żeby ten osad mi bardzo przeszkadzał, mogę wyszorać paszcz albo zjeść coś.
Tycjan
1. Do YM powinna być bombila i tyle. To wydatek około 25 zł (najtańsza, metalowa) a masz ją na długo więc koszty w ostatecznym rachunku żadne a jakość picia zdecydowanie najlepsza. Ja jakoś metod "kubeczkowo-sietczkowych" mogę zrozumieć w stosunku do YM :}

2. Osadu na zębach nigdy nie miałem, ale czytałem to u kilku ludzi. To pewnie zależy od zdolności absorpcji substancji zewnętrznych przesz powierzchnię zewnętrzną uzębienia Wink
Gertrude
Uważam, że dla osób o wrażliwym uzębieniu (jeśli jeteśmy już przy szczegółach fizjologicznych picia mate Wink lepsza jest bombilla bambusowa. Nie niszczy szkliwa i nie uderza o zęby tak jak metalowa. Kosztuje kilkanaście złotych i można ją kupić w którymś z popularnych sklepów internetowych Smile
Iapetus
quote:
Gertrude napisał(a)
Uważam, że dla osób o wrażliwym uzębieniu (jeśli jeteśmy już przy szczegółach fizjologicznych picia mate Wink lepsza jest bombilla bambusowa. Nie niszczy szkliwa i nie uderza o zęby tak jak metalowa.


Myslę, że metalowa bombilla nie niszczy szkliwa (co do uderzania o zęby).
Jesli uznaćby to za prawdę to co działoby się z uzębieniem przy używaniu widelca czy łyżki?
Sądzę, że przy doborze bombilli nie powinno sie brać pod uwagę argumentu ze szkliwem.
Tycjan
quote:
Gertrude napisał(a) (...) Nie niszczy szkliwa i nie uderza o zęby tak jak metalowa.

?? A co Ty robisz z tą bombilą że ona Ci niszczy szkliwo :}
Pierwszy raz z takim czymś sie spotykam. Przy wyborze raczej powinno sie brac pod uwagę sposób filtracji długość oraz faktycznie materiał (metal szlachetny lub nie, bambus) ale nie ze względu na jego działanie na szkliwo.
jw73
W czwartek zakupiłem yerbę i od razu zaparzyłem w kubku jak zwykłą herbatę z tym, że 3/4 to były fusy. Co nieco przeczytałem wcześniej na ten temat, ale w mojej herbaciarni po za yerbą nie mieli nic z narzędzi do jej picia.
Pierwsze wrażenie. Smak niczego sobie. Od lat pijam zieloną, białą i czerwoną herbatę. Jedyne co mi się nie podobało to fusy i cedzenie przez zęby. Dodam tylko, że od 20 lat nie słodzę ani kawy, ani herbaty. Dzisiaj dostałem swoje pierwsze mateo i bomblilę. Teraz dopiero zacznie się moja przygoda z tym napojem. Smile
milbas
JA na początku też tak piłem (czyli dwa tygodnie temu :-))))

Ale fusy odcedzałem przez sitko i zostawiałem do kolejnega parzenia. Picie z kubka bez bombilli i bez cedzenia fusów byłoby ciężkie.
michalmiernik
A ja dla odmiany na początku miałem zaparzacz, ale to krótko też jakiś tydzień max dwa.

A następnie otrzymałem bombilke i pierwszą tykwę Smile i się zaczęła, oraz trwa do dnia dzisiejszego.
jamajski
Witam na forum, pinieważ jestem nowy Smile
No więc mój pierwszy raz z yerbą był wczoraj... currado tykwy, pozniej troszke ponad pół tykwy załadowałem pajarito, zalałem, pierwszy łyk i... "no chyba nie da rady"... i tak męczyłem z pół godziny, dolewałem wody, no nie szło... ale za to dziś rano (teraz zresztą Wink ) wsypałem troche mniej, woda, łyczek i MIODZIO !!! Coś pięknego, już wiem, że to nie koniec mojej przygody z Panią Yerbą Big Grin
Pozdrawiam