marek z bergen
Tu i tam na forum cos sie przewija o matero z kokosa, ale zwykle przy okazji innych tematow.
Poniewaz ostatnio takie zrobilem, chcialbym sie podzielic doswiadczeniem:
Kupilem kokos, zestrugalem wloski, oszlifowalem papierem sciernym, pila odcialem wierzch i wyskrobalem w srodku.
Nasypalem sporo yerba mate zalalem wrzatkiem i zostawilem do rana. Rano oproznilem z plynu i zalalem znow wrzatkiem.
kokos bardzo sie pocil, ale nie pekal.
Przez 3 tyg uzywalem go codziennie zostawiajac na noc "fusy" - nie pekal, a pocil sie coraz mniej.
Najpierw matero stawialem na szklance lub kubku, by zawartosc sie nie wylala, a "wypociny" nie brudzily stolu.
Pozniej zrobilem podstawke - tez z kokosa - wspaniale spelniala funkcje i ladnie wygladala.
Wkoncu postanowilem skleic jedno z drugim...
Dalem duzo kleju do drewna, lejac od dolu do podstawki, by skleilo dobrze a klejenia nie bylo widac.
Resztke kleju ktora byla widoczna przez szparki przykrylem sznureczkiem, ktory lekko klejem zaipmregnowalem.
Efekt wizualny bardzo dobry!
Ale klej musial wyschnac, a bylo go duzo, wiec nieuzywane matero stalo na kaloryferze.
Do dzis.
Wieczorem cala warstwa kleju byla juz przezroczysta - znak, ze klej wysechl.
5 lyzeczek pajarito zwyklego, lyzeczka tego z mieta, lyzeczka amandy z ziolami i zawartosc dwoch torebek herbatki na grype, troche zimnej wody i gdy ziola nasiakly, goraca woda...
Po kilku sekundach matero zaczelo trzaskac jak zar w ognisku. dosc wnet pojawilo sie pekniecie i napar zaczal wyciekac. Nim zakonczylem ewakuacje cennej zawartosci do szklanki pojawilo sie drugie pekniecie. Gdybym teraz zalal je wrzatkiem, na pewno rozpadlo by sie na kilka czesci momentalnie...
Jeszce taraz slysze jak puste trzeszczy w kuchni...
PS
Jutro kupuje dwa kokosy i probuje od nowa
. Tylko trzeba bedzie dobrze zaimpregnowac!
Tak wygladalo:
Poniewaz ostatnio takie zrobilem, chcialbym sie podzielic doswiadczeniem:
Kupilem kokos, zestrugalem wloski, oszlifowalem papierem sciernym, pila odcialem wierzch i wyskrobalem w srodku.
Nasypalem sporo yerba mate zalalem wrzatkiem i zostawilem do rana. Rano oproznilem z plynu i zalalem znow wrzatkiem.
kokos bardzo sie pocil, ale nie pekal.
Przez 3 tyg uzywalem go codziennie zostawiajac na noc "fusy" - nie pekal, a pocil sie coraz mniej.
Najpierw matero stawialem na szklance lub kubku, by zawartosc sie nie wylala, a "wypociny" nie brudzily stolu.
Pozniej zrobilem podstawke - tez z kokosa - wspaniale spelniala funkcje i ladnie wygladala.
Wkoncu postanowilem skleic jedno z drugim...
Dalem duzo kleju do drewna, lejac od dolu do podstawki, by skleilo dobrze a klejenia nie bylo widac.
Resztke kleju ktora byla widoczna przez szparki przykrylem sznureczkiem, ktory lekko klejem zaipmregnowalem.
Efekt wizualny bardzo dobry!
Ale klej musial wyschnac, a bylo go duzo, wiec nieuzywane matero stalo na kaloryferze.
Do dzis.
Wieczorem cala warstwa kleju byla juz przezroczysta - znak, ze klej wysechl.
5 lyzeczek pajarito zwyklego, lyzeczka tego z mieta, lyzeczka amandy z ziolami i zawartosc dwoch torebek herbatki na grype, troche zimnej wody i gdy ziola nasiakly, goraca woda...
Po kilku sekundach matero zaczelo trzaskac jak zar w ognisku. dosc wnet pojawilo sie pekniecie i napar zaczal wyciekac. Nim zakonczylem ewakuacje cennej zawartosci do szklanki pojawilo sie drugie pekniecie. Gdybym teraz zalal je wrzatkiem, na pewno rozpadlo by sie na kilka czesci momentalnie...
Jeszce taraz slysze jak puste trzeszczy w kuchni...
PS
Jutro kupuje dwa kokosy i probuje od nowa
. Tylko trzeba bedzie dobrze zaimpregnowac!Tak wygladalo:
W każdym razie, wykonanie profesjonalne.
Szkoda że tak je potrzaskało - myślisz w ogóle że da się jakoś to zabezpieczyć? Skoro PS potrafi "strzelić" to czym zaimpregnować takiego suchego kokosa? hmm
Ale zawsze dowód starań
w sprawie mate z jabłoni, to chyba najlepszy wybór, dębu raczej nie polecałbym ze względu na "octowaty"zapach, nie pomyślałem o brzozie - może być nie zła(widziałem kiedyś kubek z kory brzozowej). Jak spróbuję jabłoni i brzozy dam znać.