sensymilia
witam niedzielnie....to ja Sensymilia aka Big Head
wczoraj udalo doświadczyć mi się pomieszania Yerby z alkoholem...tzn nie w dosłownym znaczeniu tego słowa.....
impreza rodzinna.....wypiłam 3 zalania yerby, poczym przystąpiłam do degustacji wywaru z ziemniaków.......kilka głębszych i o dziwo jasny umysł......bełkot, fakt zaistniał ale jasność umysłu pozostała nienaruszona.....naruszona została długo potem, mieszanką piwo- whisky'n'cola.....oj teraz jest nieciekawie
czy Wam też zdarzyło się takie cuś?
orlik
ja zazwyczja przed imprezą czy jakimkolwiek spożywaniem większych ilości alko (

) lubie wypić pare zalań, przyjemniej idzie, a rano kac mniejszy
aaa no i dzień po... wspaniale leczy większość objawów kaca
przynajmniej u mnie to tak działa
dekin
| quote: |
orlik napisał(a)
przynajmniej u mnie to tak działa
|
potwierdzam u mnie też tak działa
cinul
a ja od dwóch lat nie używam alkoholu więc problemu nie mam

poza tym pić, to trzeba umić
cemilia
| quote: |
cinul napisał(a)
(...) pić, to trzeba umić
|
Nie spodziewałam sie takiego rozwoju zdarzeń - ZGADZAM SIĘ Z KOLEGĄ
CINULEM
...Życie potrafi zaskakiwać, co?
sensymilia
| quote: |
orlik napisał(a)
aaa no i dzień po... wspaniale leczy większość objawów kaca
przynajmniej u mnie to tak działa
|
ło matko.....zazdroszczę.......na mnie mate chyba źle działa na kacu......niech mnie ktoś dobije

rozdygotanie i gigantyczny ból glowy....a rano czułam się w miarę dobrze.....
Kurvik
Cinul, piona. Widzę, że sam nie jestem
orlik
oooo i ja też sie zgodze że pić trzeba umieć
aaa w ogule to według mnie najlepszym sposobem na kaca jest piwko
Don Azote
Własnych doświadczeń z mate + % nie miałem, ale radzę uważać. Kofeina + Alkohol to niebezpieczne połączenie. Oczywiście, jeśli w złych proporcjach. To tak jak mieszanie Red Bulla z wódką. Na świecie zmarło chyba 2 albo 3 osoby przez to i wiele dostało różnych palpitacji, arytmi, etc.
Nie mówię, żeby nie pić. Tylko uważać.
sensymilia
no ale nie róbcie ze mnie odrazu "nieudolnego pijaka"
to, że kac to swoją drogą....bo alkohol to dar od Boga a kac to pokuta za to, że się przestało pić
zastanawiała mnie właśnie ta jasność umysłu mimo, że odruch mówienia został lekko upośledzony.....fajna sprawa...oczywiście z umiarem
Adem
To i ja dobijam do grona..nie pijam żadnych wódek itp - shit, jak juz to lampke wina kulturalnie do obiadu lub na zakonczenie dnia, musi być czerwone. A jak jest meczyk LM a szczegolnie Manchesteru to idzie jedno piwko i to wszystko.
Ornitolog
a ja od kilku miesięcy jakoś wódki nie trawie, od samego zapachu robi mi sie niedobrze, jak zmieszam z soczkiem to jest luz, za to ostatnio zasmakowały mi wina zarówno te lepsze jak i te teńsze (najtańsze) no i piwko oczywiście, a na kaca yerba najlepsza
Don Azote
| quote: |
Adem napisał(a)
To i ja dobijam do grona..nie pijam żadnych wódek itp - shit, jak juz to lampke wina kulturalnie do obiadu lub na zakonczenie dnia, musi być czerwone. A jak jest meczyk LM a szczegolnie Manchesteru to idzie jedno piwko i to wszystko. |
No, i to się nazywa prawdziwy Mateista! Nie dość, że Yerbe pija, to jeszcze United kibicuje! Brawa, dla tego pana. Nie ma to jednak jak Aston Villa, ale Manchester jest u mnie na równi z nią.
maly
Tak ja też jestem abstynentem zwłaszcza w tym tygodniu

,jakoś tak się zdarzyło że cały tydzień piłem(nie czytaj chwaląc się) czy to piwo czy to wino czy naszą czystą,faktem jest (w moim przypadku)że człowiek zachowuje jasność dłużej pijąc przed alkocholem yerbe,w pewnym momencie yerba daje za wygraną w sumie normalna kolej rzeczy,dobrze mi było rano napić się zimnej yerby bo do kaca niema co dopuszczać

pomaga nieznacznie ,oczywiście niema to jak złocisty napój bogów zwany piwem ktury jest najlepszy na kaca jak dla mnie.Co do stwierdzenia pić trzeba umieć to oczywista sprawa,lecz czasem trzeba się odchamić
cemilia
Ja w sumie do abstynentek nie należę.
Kiedyś... ho ho... Stare dzieje.
Potem była ciąża, więc wiadomo, że nie piłam, lub prawie nie piłam (poza jakimś winem do obiadu). Potem wiadomo - karmienie, więc o jakimkolwiek alkoholu nie było mowy.
Teraz, tak jak mówi Ornitolog - sam zapach mnie jakoś tak odstrasza. I nie powiem - całkiem mi z tym dobrze.
maly
tak to jest jak się człowiek przechleje

a pozatym jak bym był tam gdzie ty się obecnie znajdujesz pił bym same winka ponieważ jestem strasznym miłośnimiem i sam posiadam mało piwniczkę
-cZn-
ja od dluuuuzszego czasu popijam alkohol regularnie (nie pamiętam kiedy miałem minimum 2 dni przerwy) i widze znaczącą różnicę, jesli w trakcie popijanka siorbię Yerbe - rano jestem żwawszy ;-)
RobinC
W ostatni weekend byłem z przyjaciółmi na kulturalnej imprezie - festiwalu Basowiszcza, na Urczysku Boryk niedaleko Gródka. Muzyka, młodzież, piękne okoliczności przyrody no i ... alkohol. Dużo alkoholu, taka świecka tradycja

Wziąłem oczywiście mate ze sobą. Rano, jak już wygrzebał się człowiek ze śpiwora, zebrało się towarzystwo w jednym namiocie na śniadanie, mate rozpoczynało swoją wędrówkę
Mi osobiście picie mate przynosi ulgę w ogóle, czy to na kaca, czy to przed "walką z codziennością"

Pierwszy łyk i jest tak ... błogo.
Wśród osób, które piły ze mną mate reakcje były różne, od "mmm...", poprzez "no, dobre" do "ble...", ale czy to za sprawą klimatu czy też YM, mimo dużych ilości alkoholu wszelakiego, nikt nie "chorował" dnia następnego
sherrifo
Ja moze niedokładnie na temat ale ze mowa jest o uzywkach to przypomniła mi sie jedna rzecz. Niewiem jak ma sie yerbka do alkoholu ale z autopsji moge powiedziec ze bardzo dobrze działa w połączeniu z paleniem MJ

Nie tak dawno temu wypiłem w niedziele z rana dwa zalanka i jakis czas potem zupełnie nieplanowo walnąłem kilka maszków dobrej gandziuszki i.....przypomniałem sobie o działaniu YM. Dziwne zawroty w głowie, jakies nagłe skurcze i drżenie rąk, nogi jak z waty, w ogóle stan cięzki do opisania ale jak najbardziej w pozytywnym znaczeniu (choc początkowo troche sie przestraszyłem

) Tak wiec czas dokładniej to sprawdzic ale i tak wszystkim polecam- oczywiscie tym w temacie
cinul
| quote: |
-cZn- napisał(a)
ja od dluuuuzszego czasu popijam alkohol regularnie (nie pamiętam kiedy miałem minimum 2 dni przerwy) |
rozpoznając ZZA określiłbym to jako granicę fazy krytycznej i chronicznej