Yerba Mate Forum (http://www.yerbamateforum.pl/index.php)
- Offtopic (http://www.yerbamateforum.pl/board.php?boardid=14)
-- Kącik bibliofila ;-) (http://www.yerbamateforum.pl/thread.php?threadid=2218)


Posted by INES777 on 16-08-2010 at23:44:

  Kącik bibliofila ;-)

Uwielbiam KONSUMOWAĆ LUBIEŻNIE wszelką myśl pisaną, więc zakładam ten wątek dla wszystkich yerbopiców spragnionych "SŁOWA" i ciekawej literatury Happy


Mój ulubiony piewca i wieszcz optymizmu T. Pratchett , więc na skromny początek mały cytacik z Kosiarza
" Jak człowiek usiłujący zaprogramować magnetowid na podstawie instrukcji tłumaczonej z japońskiego na holenderski przez koreańskiego zbieracza ryżu... ruszył przed siebie."

więc RUSZAMY z nowym offtopowym wątkiem

i czekam na wasze propozycje i cytaty Wink



Posted by Meszuge on 17-08-2010 at06:18:

  RE: Kącik bibliofila ;-)

quote:
INES777 napisał(a)
Mój ulubiony piewca i wieszcz optymizmu...

Optymizmu? Optymizm to paskudna wada!



Posted by wypass on 17-08-2010 at10:36:

 

ja ostatnio przeczytałem "Oko Jelenia" A. Pilipiuka, bardzo mi się podoba niby powieść fantasy ale nietypowo, brak smoków, magów itd...

teraz czytam "Uczennica Maga" T. Canavan, coby za długo za magami nie tęsknić Wink



Posted by INES777 on 17-08-2010 at16:55:

  RE: Kącik bibliofila ;-)

quote:
Meszuge napisał(a)
Optymizmu? Optymizm to paskudna wada!

chmmm w takim razie - to mi do "MISTRZA MESZUGE" ewidentnie pasuje

"Trudno określić jego wiek. Ale sądząc po cynizmie i zmęczeniu światem, będących odpowiednikiem datowania węglem dla ludzkiej osobowości, miał jakieś siedem tysięcy lat." również Pratchett Wink



Posted by Meszuge on 17-08-2010 at18:10:

  RE: Kącik bibliofila ;-)

quote:
INES777 napisał(a)
chmmm w takim razie - to mi do "MISTRZA MESZUGE" ewidentnie pasuje

"Trudno określić jego wiek. Ale sądząc po cynizmie i zmęczeniu światem, będących odpowiednikiem datowania węglem dla ludzkiej osobowości, miał jakieś siedem tysięcy lat." również Pratchett Wink


Nie potrzeba tysięcy lat, by mieć odrobinę zdrowego rozsądku... No, chyba, że wśród Polaków. :-)


quote:
Meszuge gdzieś, kiedyś napisał...

Kiedy pewna znajoma, z uroczym uśmiechem oznajmiła przy jakiejś tam okazji, że jest "niepoprawną optymistką", miałem ochotę spytać ją, czy faktycznie rozumie to, co mówi i czy w to wierzy? A przede wszystkim, czy uważa to za powód do dumy? Zwykle niezbyt często spotyka się ludzi, aż tak skorych do ujawniania swoich wad charakteru. Bo optymizm jest wadą, niebezpieczną wadą.

Zwykle optymizm przeciwstawia się pesymizmowi. Nie ulega wątpliwości, że pesymizm jest wadą, więc przy takiej konfrontacji pozornie wychodziłoby na to, że optymizm to zaleta. W takim rozumowaniu, co chyba oczywiste, tkwi poważny błąd. Taki sam, jak w przypadku sadyzmu i masochizmu. Jeżeli sadyzm jest wadą, co chyba nie ulega wątpliwości, to przecież nadal nie oznacza, że masochizm jest zaletą.

Jeśli pesymista uważa, że na pewno się nie uda, to optymista jest przekonany, że na pewno się uda. Są to po prostu dwa przeciwstawne bieguny wady, na którą składają się takie podstawowe elementy, jak kompletnie nierealna ocena rzeczywistości oraz zwyczajny brak roztropności.

Czy pesymizm jest niebezpieczny dla rodziny, przyjaciół i znajomych pesymisty? Nie. Na pewno nie jest przyjemny, a kontakt z kimś takim obniża nastrój, zniechęca, odbiera chęć do życia i działania. Ale niebezpieczny nie jest. Pesymista będąc przekonany, że na pewno się nie uda, ma przygotowane trzy plany awaryjne na taką okoliczność. Przynajmniej trzy.

Optymista będąc przekonany, że uda się na pewno, żadnych planów czy rozwiązań alternatywnych nie tworzy, bo i po co mu one - przecież wiadomo, że się uda! Kiedy optymiście się czasem jednak coś nie powiedzie, to oczywiście jest to wielka tragedia, i muszą tu być jacyś winni - przecież plan optymisty był tak genialny, że musiał "wypalić". Taki stan (szukanie winnych) rzecz jasna u optymisty nie trwa wiecznie, bo bardzo szybko ma on gotowy równie genialny i znów całkowicie nierealny pomysł, który... na pewno się uda.

Obcowanie z optymistą na gruncie towarzyskim jest przyjemnym doświadczeniem i miłym przeżyciem. Jednak dla rodziny lub w firmie ktoś taki jest niebezpieczny. Ocenia sytuację, oraz swoje możliwości, zupełnie nierealnie, zakładając z góry, że każdy jego plan, decyzja, pomysł, rozwiązanie, są dobre no i niewątpliwie prowadzą do sukcesu. Krótko mówiąc optymista to ktoś taki, kto po skreśleniu kilku liczb, stojąc z kuponem w kolejce do kolektury Lotto, już dzwoni do dealera Mercedesa i zamawia najnowszy model tego auta.

Dość często spotykam się z przekonaniem, że optymizm jest zaletą. Nieporozumienie to może wynikać z dwóch powodów:

1. Optymista myli nam się z kimś radosnym, pogodnym i wesołym. To faktycznie często bywa prawdą, jednak nie zawsze - optymizm to brak roztropności i zupełnie nierealistyczna ocena rzeczywistości, a coś takiego rzadko jest przyjemne w codziennej praktyce.

2. Optymista jest miły "w użyciu", a my tak lubimy czuć się milutko, że chętnie wtrynilibyśmy tą cechę każdemu z naszych znajomych. We własnym domu chyba jednak kogoś takiego wolelibyśmy uniknąć. To trochę tak, jak z paniami pewnego autoramentu. Wielu panom bardzo się podoba, że tak chętnie i bez oporów "dają", ale co do obecności takiej pani w ich domu, w roli żony oraz matki, pewnie mieliby sprzeciwy i opory.




Polecam też felieton Marcina Króla na ten temat. On pisze zdecydowanie lepiej niż ja.



Posted by INES777 on 17-08-2010 at19:25:

 

no, no chwileczkę, chwileczkę NIE POPADAJMY W SKRAJNOŚĆ !!!

Z definicji M.Króla wynika, że "optymizm" to rodzaj obłędu, pomroczność jasna , upojenie narkotykowe, różowe okulary, które zniekształcają nam prawdziwy obraz świata i nie pozwalają racjonalnie myśleć. TOTALNA BZDURA!
Ja rozumiem optymizm jako dostrzeganie pozytywnych aspektów życia i zdolność do pokonywania porażek życiowych, motor napędowy do dokonywania rzeczy z założenia nierealnych.... a przede wszystkim RADOŚĆ RADOŚĆ RADOŚĆ...

poza tym ludzkie charaktery nie są płaskie i jednolite , tylko zbudowane z wielu różnorodnych cech. Nie ma 100% optymistów i nie uwierzę MESZUGE, że człowiek popijający yerbę może być takim pesymistą na jakiego pozujesz Big Grin a może racjonalistą hehe


quote:
"Na świecie podobno istnieją dwa rodzaje ludzi. Jedni, kiedy dostają szklankę dokładnie w połowie napełnioną, mówią: "Ta szklanka jest w połowie pełna". Ci drudzy mówią: "Szklanka jest w połowie pusta". Jednak świat należy do tych, którzy patrzą na szklankę i mówią: "Co jest z tą szklanką? Przepraszam bardzo... To ma być moja szklanka? Nie wydaje mi się. Moja szklanka była pełna. I większa od tej!"



PS. a jeżeli MISTRZUNIU nie trawi optymizmu w formie bezpośredniej to polecam np. lekturę "To oślepiające nieobecne światło" - autor Tahar Ben Jellon .



Posted by INES777 on 17-08-2010 at19:38:

 

quote:
wypass napisał(a)
ja ostatnio przeczytałem "Oko Jelenia" A. Pilipiuka

teraz czytam "Uczennica Maga" T. Canavan, coby za długo za magami nie tęsknić Wink


wypass , ale ja widzę, że to cały cykl jest Shocked 5 części i a dwie kolejne mają się właśnie ukazać...przeczytałeś już wszystkie ?



Posted by Meszuge on 17-08-2010 at20:11:

 

Radość życia, umiejętność cieszenia się nim, wesołość, pogodny nastrój, to wszystko nie jest optymizm. Optymizm (jak i pesymizm) to forma kontaktu z rzeczywistością, zdolność do jej oceny.
Ale brniemy w dyskusję semantyczną, a to bez sensu. Znaczenie słów, wyrazów, zwrotów, określeń, zmienia się i to niestety, zgodnie z kopernikowską zasadą dotyczącą pieniądza.

W tej nowej, dziwnej polszczyźnie spolegliwy zaczęło oznaczać uległy (i nawet to już usankcjonowano!), bynajmniej jest używane przez przygłupawych wykształciuchów w znaczeniu przynajmniej, oportunista to ktoś, kto stawia opór itd. Na takiej samej zasadzie optymista jest wesoły, a pesymista nie ma poczucia humoru.

Ja walczyć o przegraną sprawę nie mam ochoty, a może już i siły, i zapału, i determinacji. Chciałem Ci tylko coś pokazać.

A jeśli już mowa o wykształciuchach, to...
Według pisarza Jarosława Marka Rymkiewicza (2007): Wykształciuchy to są ci, co wykształcili się zawodowo, ale nie wykształcili się moralnie - są egoistyczni, cyniczni, myślą tylko o własnym interesie. Nie służą Polsce - służą tylko sobie.
Według profesora Wolniewicza wykształciuch to klasyczny półinteligent - człowiek, którego wykształcenie (dyplom) przekracza jego możliwości intelektualne. Takie wykształciuchy formują większość polskich środowisk politycznych, artystycznych, akademickich, biznesowych i medialnych.



Posted by INES777 on 17-08-2010 at22:38:

 

Meszuge kto zna twórczość T. Pratchetta, wie w jakim kontekście użyłam słowa "optymizm"...PRZEPRASZAM nie dorosłam jeszcze do dyskusji na poziomie profesora Miodka


quote:
Kiedy ktoś sporą część życia spędza pod ziemią, wykształca so bie bardzo dosłowny umysł. Krasnoludy nie używają porównań i me tafor. Skały są twarde, a ciemność ciemna. Zacznij mącić sobie w gło wie dziwacznymi opisami, a kłopotów tylko czekać - oto ich mot to.


Big Grin

quote:
My... rozproszymy się - odpowiedział. - Tak. Rozproszymy się. Tak właśnie zrobimy. Ostrożnie sunęli przez paprocie. Sierżant przykucnął na poręcznym pieńkiem. - Dobrze - szepnął. - Bardzo dobrze. Załapaliście mniej więcej, o co zasadniczo chodzi. A teraz rozproszymy się znowu, ale tym razem rozproszymy się osobno.
Big Grin


DOBRANOC ;-)



Posted by Mate Kudasai on 17-08-2010 at22:44:

 

quote:
Meszuge napisał(a)

A jeśli już mowa o wykształciuchach, to...
Według pisarza Jarosława Marka Rymkiewicza (2007): Wykształciuchy to są ci, co wykształcili się zawodowo, ale nie wykształcili się moralnie - są egoistyczni, cyniczni, myślą tylko o własnym interesie. Nie służą Polsce - służą tylko sobie.
Według profesora Wolniewicza wykształciuch to klasyczny półinteligent - człowiek, którego wykształcenie (dyplom) przekracza jego możliwości intelektualne. Takie wykształciuchy formują większość polskich środowisk politycznych, artystycznych, akademickich, biznesowych i medialnych.


Ale przywaliłeś! Świetny tekst. Ja mogę jeszcze dodać od siebie to, że takie "typy" lubią trzymać się w grupie i za "Chiny ludowe" nie potrafią dopuścić do zdania mądrzejszych jednostek.



Posted by tabi1939 on 17-08-2010 at22:46:

 

wniknę w Waszą dyskusję zaraz Tongue bo długa... ale tym czasem do tematu

Ferdynad Ossendowski - "Lenin"

"Jeden z robotników, odprowadzających go, zapytał:
jak się to stało, Włodzimierzu Iljiczu, że najbliżsi wasi pomocnicy: Trockij, Swerdłow,
Joffe, Zinowjew, Kamieniew, Stiekłow są żydami?"

jestem w trakcie czytania, ale ten tekst mnie ubawił do łez... toż to Ossendowski na początku ubiegłego wieku już to wiedział, a bywają tacy co do tej pory zaprzeczają Big Grin

polecam książkę polecam Tongue



Posted by Tiddo on 17-08-2010 at22:55:

 

Meszuge - polecam wczytać się uważnie w temat.
Twoja nieopanowana skłonność do filozofowania ( czytaj: celowego rozmywania tematu, na który niewiele ma się do powiedzenia ) przywodzi mi na myśl taki oto cytat :
" Jestem filozofem-wyjcem. Moje myśli, jeśli je w ogóle mam, ujadają; niczego nie tłumaczą, eksplodują."
Pan nazywa się Emil Cioran, polecam Jego zeszyty.
A ponieważ jestem pozbawiony owej wady nie ulegam złudzeniu, że się odmienisz ...Dlatego polecam gorąco Borisa Viana - CZERWONA TRAWA - nastraja optymistycznie Smile



Posted by INES777 on 18-08-2010 at00:03:

 

quote:
Tiddo napisał(a)
Jestem filozofem-wyjcem. Moje myśli, jeśli je w ogóle mam, ujadają; niczego nie tłumaczą, eksplodują."[/SIZE]
Pan nazywa się Emil Cioran


Tiddo świetny cytat , szczerze mówiąc też miewam takie stany - pewnie efekt ograniczenia yerba mate ;-)

a tak serio rozejrzałam się trochę w sprawie Pana Emila C., widzę że CHŁOPAK genialnie operuje słowem. Myśli przedstawia bardzo trafnie, obrazowo, często dosadnie...
W ciągu minuty znalazłam mnóstwo świetnych cytatów made in E. Ciorian , ale wszystkie przesycone potwornym smutkiem, sceptycyzmem...

quote:
"Zeszyty 1957-1972" to tysiącstronicowy zapis męczarni autora z samym sobą. Człowieka genialnego, ale, jak pisze tłumacz, tak obolałego, biednego, histerycznego i "z sobą sprzecznego", że do grona ludzi mocujących się z jego księgą, chcąc nie chcąc, dołącza wkrótce udręczony czytelnik.


Mimo wszystko książka ma dość spore noty u czytelników...nie wiem, niezłe wyzwanie, ale wiem czy moje pokłady optymizmu wystarczą, żeby przebrnąć przez tą lekturę chmmm



Posted by INES777 on 18-08-2010 at00:23:

 

quote:
tabi1939 napisał(a)
wniknę w Waszą dyskusję zaraz Tongue bo długa... ale tym czasem do tematu

Ferdynad Ossendowski - "Lenin"

"Jeden z robotników, odprowadzających go, zapytał:
jak się to stało, Włodzimierzu Iljiczu, że najbliżsi wasi pomocnicy: Trockij, Swerdłow,
Joffe, Zinowjew, Kamieniew, Stiekłow są żydami?"

jestem w trakcie czytania, ale ten tekst mnie ubawił do łez... toż to Ossendowski na początku ubiegłego wieku już to wiedział, a bywają tacy co do tej pory zaprzeczają Big Grin

polecam książkę polecam Tongue


tabi1939 sorry, że takie luźne skojarzenia, ale odnośnie epoki KOMUNIZMU przypomniała mi się od razu pewna anegdota , którą ostatnio wyczytałam
quote:
Leonid Breżniew podczas przyjęcia królewskiego w Anglii : "A teraz pozwólcie, że powiem kilka słów w waszym języku" . Wyjmuje z kieszeni kartkę i odczytuje, akcentując sylaby :"Gud buj"
Wink



Posted by wypass on 18-08-2010 at00:39:

 

quote:
INES777 napisał(a)

wypass , ale ja widzę, że to cały cykl jest Shocked 5 części i a dwie kolejne mają się właśnie ukazać...przeczytałeś już wszystkie ?


dokładnie tak!
Dla mnie to bardzo ciekawe 5 części, niedawno skończyłem 5 i czekam na te 2 tomy, które mają się ukazać w tym roku jeszcze Smile



Posted by Meszuge on 18-08-2010 at09:53:

 

quote:
Tiddo napisał(a)
Pan nazywa się Emil Cioran, polecam Jego zeszyty.

Zeszytów nie znam. Ale o "Samotności i przeznaczeniu", "Pokusie istnienia" i o "Historii i utopii" coś mi się obiło o uszy. :-)



Posted by Tiddo on 19-08-2010 at00:04:

 

Moi drodzy, a taka pozycja ;
" Łaskawe" Jonathana Littela.

Nigdy, o żadnej z książek nie usłyszałem tak wielu skrajnie przeciwnych opinii i odczuć. Czy ktoś miał okazję zmierzyć się z tym wyzwaniem ?
Ja zostałem porażony, odkładałem i wracałem szybko do niej, odrzucałem i chłonąłem na powrót a kiedy przedarłem się wreszcie nie potrafiłem wyzwolić się z nieustannego myślenia o tym wszystkim czego doświadczyłem biegnąc kartka po kartce ...



Posted by INES777 on 19-08-2010 at01:01:

 

quote:
Tiddo napisał(a)
Moi drodzy, a taka pozycja ;
" Łaskawe" Jonathana Littela.


Tiddo widzę, że nie schodzisz poniżej poziomu 1000 stron Big Grin
Research has been made... z tego co widzę to lektura hipnotyzująca złem, recenzje czytelników faktycznie skrajne... a skoro wywołuje TAKIE emocje - warto przeczytać, dopisuję więc do mojej listy zakupów
DZIĘKI

Jestem świeżo po lekturze "Człowieka , który gapił się na kozy"



quote:
Jon Ronson, dziennikarz i dokumentalista, postanowił rzucić światło na historię niekonwencjonalnych broni stosowanych przez amerykańską armię. Przed dwa i pół roku zbierał materiały i przemierzył setki kilometrów, docierając do zaangażowanych w projekt ludzi. Efekt tej pracy zapiera dech: niewiarygodne historie, postacie jak z filmu sf, pomysły, które wydawały się bardzo zabawne, dopóki nie wprowadzono ich w życie...


Autor wskazuje cienką granicę między pomysłowością, otwartym umysłem, chęcią wprowadzania nowych idei i technologi, a niedorzecznością, absurdem., ludzką naiwnością . Ameryka - jako kraj, w którym ludzie są zdolni uwierzyć we wszystko.
Lektura mijała mi w zasadzie niezobowiązująca...do czasu.

quote:
są jednak tutaj także przedstawione sprawy poważniejsze. Ronson, posiłkując się wspomnieniami Erica Olsona, dokładnie opisuje nielegalny proceder CIA, zwany MK-ULTRA, polegający na testowaniu chemikaliów (między innymi LSD) na niczego nieświadomych ludziach. Opowiadając o wymyślaniu i projektowaniu broni nie-śmiercionośnej (non-lethal weapon), wskazuje na proceder eksperymentowania na więźniach w Guantanamo i Abu Ghraib (afera Lynndie England) za pomocą metod podprogowych czy tortur światłem i muzyką (używano na przykład motywu z Ulicy Sezamkowej). Wskazuje także na próbę zastosowania takich metod w Waco (oblężenie sekty Gałęzi Dawidowej przez FBI).


podobno zrobili z tego komedię, ktoś może już oglądał ? Clooney mnie raczej słabo przekonuje, ale może jednak warto?



Posted by krukens on 19-08-2010 at02:21:

 

quote:
INES777 napisał(a)

podobno zrobili z tego komedię, ktoś może już oglądał ? Clooney mnie raczej słabo przekonuje, ale może jednak warto?


Może warto dla kozy? Wink
Czy warto nie wiem, bo leży na dysku i czeka na termin, ale ostatnio bardzo fajny film z Clooneyem to "Up in the Air".

No, ale miało być o książkach. To może coś z Kinga, bo już późno. :>

"W mroku świat się zmienia. W mroku, a zwłaszcza w samotności. Pękają wówczas zamki klatki, w której mieszka wyobraźnia, i wszystko może się wyrwać na wolność, absolutnie wszystko."



Posted by INES777 on 19-08-2010 at17:39:

 

quote:
[B]krukens napisał(a)[/b]

Może warto dla kozy? Wink
Czy warto nie wiem, bo leży na dysku i czeka na termin...


krukens KOZA TEŻ MNIE NIE PRZEKONUJE Wink
quote:
podobno siły specjalne ustaliły, że stworzenie więzi emocjonalnej z kozą graniczy z cudem
dlatego to właśnie na tych zwierzętach praktykowano techniki zabijania wzrokiem...

Tak szczerze mówiąc przeczytałam książkę, bo lubię literaturę faktu, publicystykę społeczną....a jak podejrzewam komedia zamieni to lekko ironiczne spojrzenie autora na współczesny świat w niesmaczną farsę...

daj znać jak obejrzysz, w książce były też jakieś chomiki, a DLA CHOMIKA MOGŁABYM ZARYZYKOWAĆ Tongue


Forum Software: Burning Board 2.3.6, Developed by WoltLab GmbH